Opowieści z tysiąca i jednego traktu

I o Tobie ktoś kiedyś napisze balladę... Może nawet zupełnie niezłą, kto wie?
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 02, 2017 12:15 pm

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że biedny panicz Bern wszystko popsuł, ale co mu się dziwić? Nigdy jeszcze nie brał udziału w tak niebezpiecznej wyprawie, a na dodatek nie spodziewał się, że z pozoru niegroźny chłopaczek okaże się potężnym magiem. A poza tym nie ma co od młodego szlachetki wymagać, aby skakał przez okno za uciekinierem.
Plan Maroo odniósł sukces, bo z karczmie zrobiło się niezłe zamieszanie. Strażnicy natychmiast wybiegli, a Elouan zdążył tylko rzucić za nimi jedno krótkie zdanie:
- Uważajcie na siebie!
Pewnie panicz powiedziałby coś więcej, gdyby nie mała spina wywołana przez Mavetha. Elouan bał się tego mężczyzny, bo nie miał pojęcia, co gościowi siedzi pod czaszką i co mu odbije. Dlatego znieruchomiał ze strachu i pewnie skończyłoby się na tym nieprzyjemnym ciąganiu, lecz Maroo powstrzymała swojego partnera.
- Przepraszam, zawiodłem was - westchnął białowłosy - Nie spodziewałem się tego. Ten chłopak... to nie jego widziałem wtedy podczas kradzieży, ale jego moce sugerują, że mógł brać w tym udział. Więc... złodziei było conajmniej dwóch. Może to cała szajka?
W czarnych, skośnych oczach Elouana pojawiło się przerażenie. Co innego gonić jednego złodzieja, a co innego całą bandę, prawda? I to w dodatku typów uzdolnionych magicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 02, 2017 2:39 pm

Z bardami i magami same kłopoty. Dzień, w którym okazało się, że Elouan jest magiem przez zaistniałą sytuację pretendował do najgorszego dnia. Chociaż ten stawał się znacznie gorszy i na wszystkich bogów, szlag go zaraz trafi.
Białowłosy może być zdecydowanie z siebie dumny z tego, że tak zajebiście spierdolił całą sprawę, myśląc o tym, jak zajebiście było chędożyć. Chociaż z drugiej strony, co go tam wie. Wolał nie wiedzieć, co siedzi w głowie tego mężczyzny.
Parsknął drwiącym śmiechem, słysząc to, że ten paniczyk był bardzo dzielny. Mógł się tego spodziewać, że jego kobieta zareaguje momentalnie, chwytając go mocno za przegub. Niezbyt podobało mu się to, że była skłonna to zrobić i jeszcze lekko go zraniła długimi paznokciami.
Zdusił ciche syknięcie, pozwalając sobie jedynie na głośny, lekko dudniący pomruk niezadowolenia. To zapiekło dość dotkliwie jego skórę, ale w życiu doświadczył więcej bólu, by się tym przejąć. Dlatego też nie puścił ubrania paniczyka.
- Powiem ci, czego się dowiedziałem. Ale najpierw sobie porozmawiam z tym nadętym paniczykiem. Co ty kurwa sobie myślałeś, że za nim poszedłeś? Poszedłeś i spierdoliłeś. I tutaj ckliwa gadka „przepraszam, zawiodłem” nie wystarczy. A wiesz dlaczego? Bo kurwa, masz rację. Ten pierdolony mag, który cię zaatakował współpracował z tym drugim, który faktycznie mógł ukraść tą błyskotkę. Wynajęli razem pokój, po czym ten pierwszy bardzo szybko odjechał. Zamiast jednego uciekiniera mamy dwóch – odpowiedział, chociaż w jakimś stopniu warczał wyraźnie rozgniewany, niezadowolony i teraz dawał upust swojej całkiem uzasadnionej niechęci do paniczyków, którzy od zawsze opływali w dostatek, luksusy, nie doświadczyli prawdziwego życia, jego trudów.
Bardzo chciałby, by jego jedynym problemem było to, co ubrać na kolejną ucztę i efekt przejedzenia po niej. Chciałby mieć tak dużo pieniędzy, by nie wiedzieć, co z nimi robić. Co byłoby nawet prawdą, bo jest i zawsze będzie złodziejem. W głowie mu się nie mieściło, jak można tak spierdolić. A on miał im o tym powiedzieć i zawczasu może by temu zapobiegli albo wymyślili lepszy plan. W końcu, co trzy głowy to niejedna.
A teraz mają więcej roboty. Spoglądał na niego gniewnie, z zaciętą miną.
- Wracaj tam, skąd przyszedłeś. Już wystarczająco syfu narobiłeś – warknął gardłowo na niego. Nie potrzebował kogoś, kto może najprostsze zadanie spierdolić z powodu swojej głupoty i nieznajomości innego życia niż to dworskie. Puścił szaty tego mężczyzny. Pozostawało tylko czekać, aż Maroo puści jego przegub.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 02, 2017 3:22 pm

Niezadowolenie ukochanego nie robiło na niej wrażenia, gorzej jednak z faktem, że wciąż trzymał tego mężczyznę, co w sumie bardzo jej się nie podobało. Może właśnie dlatego spojrzała na Mavetha.
-Aż tak ci się on podoba, że nie umiesz łap przy sobie trzymać – w tym momencie zakwestionowała orientację swojego partnera, chociaż doskonale wiedziała, że tego Paniczyka w życiu by nie dotknął, chyba że właśnie w celu obicia mu mordy. W tym jednak momencie, chciała by się uspokoił i by chociaż przez dwie minuty wykazał się chłodnym profesjonalizmem, na który przecież musiało być go stać.
Przecież był włamywaczem, a ci nie mogli być furiatami.
-Maveth! – Teraz ona nieznacznie uniosła głos, położyła po sobie uszy, jednocześnie obnażając zęby. -Uspokój się, do kurwy nędzy. Naszego podejrzanego prawdopodobnie strażnicy minęli w okolicach Waldheim. Co ważniejsze, jakieś dziwne rzeczy dzieją się w pobliskim lesie, ludzie tam znikają i nikt nie wie, o co chodzi. Mieszkańcy tamtych rejonów nic nie chcą powiedzieć, brzmi to niezbyt dobrze. A jednocześnie podejrzanie, bo ktoś dba, by nie dało się wejść do tego pobliskiego lasu, całkiem jakby robił, coś czego nie powinien lub się ukrywał.
Przekazała im to, czego sama się dowiedziała. A potem westchnęła ciężko. Naprawdę nie rozumiała, za co los ją tym wszystkim pokarał i dlaczego ukochany chociaż raz nie mógł myśleć głową. Albo zacząć planować z wyprzedzeniem, w czym przecież powinien być dobry, kurewsko dobry, jako złodziej.
On puścił maga, ona za to go nie puściła. Co więcej, skupiła swoją uwagę w pełni na ukochanym, stojąc przed nim groźnie, w niemal wyzywającej pozie – chociaż nie miało to nic wspólnego z zaproszeniem do seksu.
-Rozumiem, że w ciągu ostatnich dziesięciu minut nauczyłeś się czarować? Bo wiesz… bez magii, nie mamy szans z jednym czarodziejem, a co dopiero z dwoma czy całą szajką. I zasmucę cię, ale raczej żaden z tych magów nie poleci na twój urok osobisty – fuknęła na niego, co faktycznie brzmiało, jak niemal zwierzęce fuknięcie. Puściła też jego rękę, by potem spojrzeć na Elouana. Nie odezwała się do niego. Nic też więcej nie powiedziała do ukochanego. Po prostu ruszyła ku wyjściu z karczmy. Nie przejmując się bosymi stopami, a także… brakiem peleryny po prosu wyszła z karczmy.
Deszcz lał jej się na głowę, a ona stała na dziedzińcu i zastanawiała się co dalej. Poruszała długim ogonem lekko na boki, uszy miała położone i po prostu zastanawiała się. Co robić? Las wydawał się dobrym tropem, może tam było to, czego szukali. Chciała to sprawdzić. A jednocześnie zastanawiała się czy nie powinni wyruszyć dalej. Gonić tych magów, albo tego maga. Co robić, co robić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 02, 2017 3:39 pm

Było mu strasznie przykro, że tak się stało i nawet nie ośmielił się spojrzeć na Mavetha i Maroo. Kiedy padła wzmianka o drugim uciekinierze, Elouan przygasł jeszcze bardziej. Był naprawdę zasmucony, gapił się w podłogę i nerwowo przygryzał usta.
- Ten drugi... dawno odjechał? Dawno go widzieli ci strażnicy? Jak wyglądał? - panicz ostrożnie spojrzał na Maroo, bo na Mavetha nie miał ochoty spoglądać. Zwłaszcza, że ten kazał mu po prostu wypierdalać.
No cóż, ostatecznie skończyło się na tym, że Elouan był wolny i mógł sobie iść. Tylko że pierwsza wyszła Maroo. Panicz nie chciał zostać sam na sam z Mavethem, dlatego również podniósł swój czcigodny zadek, zabrał torbę i wyszedł na zewnątrz. Tylko że on w przeciwieństwie do Maroo, nie stał na deszczu, tylko się skrył pod dachem pobliskiej stajni, gdzie zostawili swoje konie.
- Dziękuję ci za pomoc, panienko Maroo - odezwał się do dziewczyny - Właściwie... to chciałem powiedzieć coś ważnego, ale przy tamtym nie miałem możliwości. Otóż... miałem wrażenie, że ten młody mag czegoś się bał. I nie chodziło tu o strażników. Wydaje mi się, że on i jego wspólnik... że ktoś ich do tego zmusza. Ktoś im zlecił to zadanie. Niestety nie wiem kto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 02, 2017 4:43 pm

Dobrze, tego się nie spodziewał. Niemniej jednak, kiedy powiedziała to, że Elouan mu się tak podoba, że nie umie trzymać przy sobie rąk nie spojrzał na nią, aczkolwiek na jego twarzy odmalował się wyraz skrajnego obrzydzenia.
Nie pojmował tego, jak można przedkładać ciało pięknej kobiety nad to męskie, to nie było naturalne i też nie mogło być tolerowane. Nie skomentował jednak tego, chociaż może powinien. Kiedy kradł, wykazywał się chłodnym profesjonalizmem.
Ale teraz nie kradł i prawdą było, że nie może też dusić w sobie wszystkiego, a teraz była ku temu dobra okazja. Szlachetce też nie zaszkodzi, jak usłyszy parę słów prawdy na swój temat.
Świetnie, jeszcze na niego podnosi głos. Niech cała karczma dowie się, jak ma na imię. Już wiedzą, jak wygląda bez kaptura i szalokominiarki, zasłaniającej część jego twarzy, to mogą i poznać kolejny szczegół. Jak się wszystko pieprzy to niech się pieprzy po całości. Chociaż w tych stronach na razie nikt nie obrał go sobie na cel.
- Minęli go prawdopodobnie, czyli na dobrą sprawę nadal nic nie mamy. Jeśli sądzisz, że wejdę do lasu, w którym ludzie znikają bez wieści… to się mylisz. I ty też nie wejdziesz do tego lasu. Ale, jeśli chcesz bym dowiedział się tego, co wiedzą mieszkańcy to bardzo chętnie się dowiem tego, co wiedzą – prychnął. Nie była to zbyt precyzyjna informacja, taka prawda.
Zdecydowanie czegoś takiego nie zrobi i też nie pozwoli jej na to, chociaż możliwe, że ona będzie chciała to zrobić i że jej ostatecznie nie powstrzyma. Był to w pewnym sensie przejaw troski o nią, to, że była dla niego ważna, chociaż to okazywał bardzo po swojemu. Ale oczywiście, mógł przesłuchać paru mieszkańców tamtych rejonów. Wiedział, jak skłonić takich prostych ludzi do mówienia.
Właśnie on chciał planować z wyprzedzeniem, dlatego najpierw zależało mu na zdobyciu informacji, opracowaniu dobrego planu, ale trudno o taki plan, kiedy ktoś działa pochopnie. Nie potrzebował takiej osoby w drużynie. Czemu nie mogli dostać kogoś, kto nie jest paniczykiem? Tego też nie wiedział.
Nie był zaskoczony tym, że go nie puściła i że skupiła całą swą uwagę na nim, stojąc w niemal wyzywającej pozie.
- Nie. Ten paniczyk też nie poradził sobie z jednym magiem, a co dopiero z dwoma. I dobrze – odfuknął w odpowiedzi. W swoim mniemaniu miał rację i faktem było, że teraz ma dobry powód, by przestać współpracować z tym magiem. Zwłaszcza, że dał ciała, przysporzył im więcej kłopotów, a także naraził go i przede wszystkim jego kobietę na niebezpieczeństwo. Bo gra toczyła się o zdecydowanie wyższą stawkę niż można by sądzić. I prawdą było, że ten mag może mu przeszkodzić w jego planach.
Nie znał odpowiedzi na te dwa pierwsze pytania paniczyka, ale za to wiedział – mniej więcej – kogo już szukać. A ponieważ nie chciał, by ten paniczyk im towarzyszył to nie zamierzał tego im przekazać.
Opuścił rękę, bo prawdą było, że nie będzie jak ten głupi rozpaczać nad drobnym zadrapaniem.
Uniósł jedną z brwi, odprowadzając ukochaną spojrzeniem. Zdecydowanie nie powinna wychodzić boso, bez peleryny, ale zanim zdążył się odezwać, wyszła. A za nią podążył mag, którego miał nadzieję więcej nie zobaczyć na oczy.
Sam nie zamierzał na razie wychodzić na zewnątrz, a też wiedział, że jego kobieta bez niego nie ruszy dalej. A przynajmniej można odnieść takie wrażenie. Zamiast tego, wszedł po schodach, chcąc odnaleźć pokój, w którym ci dwaj uciekinierzy pomieszkiwali. Być może znajdzie w nim coś wartego uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Sty 04, 2017 5:28 pm

(Pięć punktów zajebistości dla Maroo za zdissowanie Mavetha, najlepszego czarodzieja instant w mieście XD )

Strażnicy naciągnęli kaptury płaszczów na głowy i w pośpiechu opuścili karczmę, podążając za zbiegiem. Kilka chwil później, kiedy reszta wychodziła, już ich tam nie było - pogalopowali bogowie wiedzą dokąd.
Jeśli chcieli przeglądać pokój dokładniej, to musieliby dogadać się w tym temacie z karczmarzem, który już zabierał się, żeby wleźć na piętro, kiedy Maveth wreszcie podążył w tamtą stronę. W pośpiechu zauważył tylko straszny chaos, jaki panował w wynajmowanym przez uciekinierów pokoju - porozrzucane na łóżkach ciuchy i drobiazgi, które zwykle zabiera się w podróż.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Sty 04, 2017 8:08 pm

Można powiedzieć, że na razie ani myślał dogadywać się z karczmarzem. Wynikało to z tego, że mogłoby się okazać, że ten zapragnie na tym zarobić albo będzie chciał obarczyć go kosztami wszelkich poniesionych strat. Co zdecydowanie mu nie odpowiadało.
Uniósł jedną z brwi, widząc ten straszny chaos, jaki panował w tym pomieszczeniu. Wszedł do środka, kierując się najpierw ku tym łóżkom. Jakkolwiek by to nie brzmiało, pozostawione przez nich ubrania mogą się na coś przydać. Dlatego zamierzał je pobieżnie przejrzeć.
Kierowało nim to, że się stosunkowo wyróżniają, zwłaszcza on i jako złodziej też musiał umieć się wtopić w otoczenie. To, co oni pozostawili może mu w tym pomóc. To samo dotyczyło Maroo, bo prawdą było, że jak zejdzie na dół i do niej podejdzie, nie chciał widzieć tego paniczyka.
To samo dotyczyło drobiazgów, które też miał zamiar przejrzeć, bo może znajdzie w nich coś wartościowego, pożytecznego czy też coś, co pozwoli mu określić pewne rzeczy dotyczące uciekinierów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Sty 05, 2017 6:46 pm

Uśmiechnęła się delikatnie do tego mężczyzny, bo w sumie co innego jej zostało? Ona w przeciwieństwie do Mavetha nie miała mu za złe tego, że urodził się w bogatej rodzinie  i został wychowany na panicza. Na pewne rzeczy się w sumie nie dało nic poradzić. A obwinianie ludzi za to, że nie wiedzą, że drudzy mają gorzej było swoistą głupotą.
-Widzieli go przed swoim przyjazdem tutaj – odpowiedziała na pytanie maga, a potem w sumie już nie było nic więcej do powiedzenia. A przynajmniej nie zamierzała nie wiadomo jak długo stać i podziwiać jak jej ukochany udaje kogoś kim w sumie nie jest, ewentualnie próbuje pokazać jaki to silny i dominujący nie jest. Jak miał kompleksy to niech się idzie leczyć albo przelecieć jakaś dziwkę, a nie wyżywać na bogu ducha winnych osobach.
Poza tym doskonale sobie zdawała sprawę z tego, że nawet jeśli Elouan nie był jakimś wybitnym magiem, to zawsze lepiej mieć takiego pod ręką, niż go nie mieć. Zwłaszcza, gdy zamierzali się zmierzyć z innymi magami. Ona nie czuła się zagrożona, przynajmniej dopóki miała ich dwóch się taka nie czuła, a teraz wyglądało na to, że przez iście paniczykowego focha Mavetha stracą jedyne wsparcie na jakie mogli w rzeczywistości liczyć. Bo nie sądziła, by ich przewodniczka, gdy dojdzie co do czego była im w stanie dużo pomóc.
Spojrzała na maga, gdy do niej dołączył.
-Dużo ci nie pomogłam, więc nie ma za co dziękować – powiedziała z cichym westchnięciem. -Bał się czegoś? To… niedobrze, strach potrafi zmusić człowieka do naprawdę strasznych czynów, wiesz? Strach i niezrozumienie. Jednak jeśli… faktycznie się boją, to może się okazać, że wcale nie musimy z nimi walczyć. Może da się z nimi porozmawiać?
Nadal nie wiedziała, co robić, ale w sumie miała teraz już nieco więcej nadziei. Nie wyobrażała sobie walki z jednym magiem, a co dopiero dwoma. Ale jeśli da się z nimi porozmawiać, obiecać, że im pomogą, to może dałoby się coś z tym wszystkim zrobić. Rozejrzała się.
-Gdzie ten debil polazł? – Oczywiście na myśli miała swego lubego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Sty 05, 2017 7:02 pm

Elouan miał nadzieję, że Maroo i Maveth posiadają więcej informacji na temat tego drugiego uciekiniera - chciał się upewnić, czy to rzeczywiście był ten złodziej, którego widział w trakcie kradzieży. Bo jeśli to nie on, to oznaczało to, że był jakiś trzeci wspólnik. Cała banda wrogo nastawionych magów to ciężka sprawa. Lepiej mieć nadzieję, że tych gości serio było tylko dwóch.
Panicz pokiwał głową, kiedy usłyszał odpowiedź Maroo. To fakt. Strach potrafił zmusić kogoś do okropnych rzeczy. Szantażem można było uzyskać naprawdę wiele.
- Bardzo bym nie chciał, aby doszło do walki. Próbowałem rozmawiać z tym chłopakiem i nawet na początku dobrze szło, ale im bardziej próbowałem go zatrzymać, tym bardziej stawał się nerwowy. Zupełnie jakby chciał uciec przed stadem demonów. Ostatecznie rzucił to potężne zaklęcie, wywołując nieprzeniknione ciemności... po czym narobił bałaganu i uciekł - Elouan wyraźnie posmutniał, bo wciąż miał sobie za złe, że nie udało mu się pochwycić zbiega.
- Może rzeczywiście będzie lepiej, jak sobie pójdę. Chociaż rektor nie będzie zadowolony, jeśli do niego wrócę i mu powiem, że magiczny kryształ się nie odnalazł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Sty 06, 2017 3:08 am

Ubrania jak ubrania - część noszone, wszystkie zwinięte i wygniecione jak psu z gardła. O ile Maveth nie potrzebował nowej koszuli, to raczej na nic mu się nie zdadzą. Poza tym z ciekawszych rzeczy zauważył rozrzucone pomiędzy ciuchami kolorowe kamyki, czy koraliki i trochę pozgniatanych kartek, częściowo zabazgranych. Mniej więcej w tym właśnie momencie do pomieszczenia dotarł karczmarz. Zmierzył szperającego po rzeczach uciekiniera spojrzeniem, marszcząc brwi.
- Mogę w czymś pomóc? - zapytał.
Tym czasem na zewnątrz wciąż lało jak z cebra. Maroo i Elouan zajęci byli swoimi ponurymi rozmyśleniami, kiedy nagle coś przykuło ich uwagę. Po trakcie od strony północnej, w którą do tej pory się udawali, biegł koń. Co ciekawe, koń ów chociaż miał wciąż założone siodło, to najwyraźniej musiał zgubić gdzieś swojego jeźdźca i być może właśnie to tak mocno go spłoszyło - przykłusował aż na dziedziniec karczmy, rzucając głową na boki i przeskakując nerwowo z miejsca na miejsce. Wyglądało na to, że planował biec dalej w kierunku Lys.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Sty 06, 2017 3:37 am

Bardzo szybko doszedł do wniosku, że lepiej będzie dać sobie z tym spokój, skoro one nie wyglądały najlepiej.
Zdecydowanie będzie lepiej, a kto wie, czy oni nie mają jakiś wszy czy innego robactwa, które zwykle jest kojarzone z biedotą, ale one przecież nie kierują się tym, czy ktoś pochodzi ze szlachty czy nie.
Uniósł jedną z brwi, widząc te kolorowe kamyki czy koraliki i wyciągnął ku nim dłoń z zamiarem ich pozbierania i obejrzenia. Jego spojrzenie padło też na te pozgniatane kartki, które również chciał pozbierać.
Może czytać i pisać nie umiał, ale mógł przy odrobinie szczęścia rozpoznać ewentualne rysunki. Zawsze mógł znaleźć kogoś piśmiennego, co mu znacząco ułatwi sprawę. Jeśli nic się po drodze nie wydarzyło z udziałem tych kamieni, one spoczęły w wewnętrznej kieszeni jego płaszcza, tak jak te kartki.
Jego spojrzenie padło na karczmarza, który się tutaj przyplątał.
- Tak… nie przeszkadzaj mi – odpowiedział jedynie i też pozwolił sobie powieść spojrzeniem po podłodze, szukając czegoś, co mogło mu się rzucić w oczy. Może mieszkańcy tego pokoju mieli coś do ukrycia i nie chcieli, by to zostało znalezione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 09, 2017 8:15 am

Skinęła głową, bo w sumie sama nie chciała żeby doszło do walki. Nawet jeśli umiała, to wcale nie oznaczało, że lubi i że sprawia jej to jakąkolwiek przyjemność. Słysząc, że próbował rozmawiać z chłopakiem i nawet dobrze mu szło, nieco się ucieszyła. Chociaż potem faktycznie zaczęła się nad tym wszystkim zastanawiać.
-Jakby chciał uciec przed stadem demonów? Może coś w tym jest? Mówiłeś, że to co ukradli, to silny… magiczny kryształ czy tam wisiorek. A jeśli stało się coś… złego. Magicznego i złego, a teraz oni by to odwrócić potrzebują tego… magicznego wisiorka? Może wcale nie ukradli go, bo chcą zrobić coś złego, ale może już się stało coś… złego i próbują to odwrócić? – Zastanawiała się nad tym. Skoro chłopak znał silne zaklęcia mroku, to w sumie co za przeszkoda, by zmajstrować coś naprawdę brzydkiego? I to jeszcze przypadkiem? -W pobliskim lesie znikają podróżnicy, którzy do niego wejdą. Chciałabym to zbadać, ale Maveth mnie tam nie puści, bojąc się, że coś mi się stanie. Mam jednak wrażenie, że to wszystko się ze sobą wiąże.
Westchnęła cicho, bo w sumie trochę jej ulżyło, że mogła się w końcu z kimś podzielić swoimi myślami. A raczej podejrzeniami. Istniała nawet niewielka szansa, że jej towarzyszy myślał podobnie.
-Nie będzie lepiej. Będzie gorzej, bo ani ja ani ten debil nie umiemy walczyć z magami. Żadne z nas nie umie magii, a co za tym idzie… jakakolwiek walka z magami może się dla nas skończyć klęską, a tego nie chcę – powiedziała poważnie, a potem spojrzała na tego konia, który właśnie wbiegł na dziedziniec. Zwierzę wyglądało na naprawdę przerażone, spłoszone. Co mogło doprowadzić do takiego stanu? Brak jeźdźca był niepokojący.
-Nie ma jeźdźca – panna oczywista. Ruszyła zaraz w stronę tego zwierzęcia, uniemożliwiając mu ucieczkę stąd. Starała się to robić powoli, tak by bardziej go nie spłoszyć. W pewnym momencie nawet wyciągnęła przed siebie ręce, wciąż zbliżając się do tego rzucającego się zwierzęcia. Uszy postawiła na sztorc, tak by dobrze słyszeć, a także widzieć reakcje zwierzaka. Nie chciała przypadkiem zarobić kopytem.
-No już… cii… cii… koniku – spojrzała po zwierzęciu szukając ran, ale także próbując wypatrzeć wodze, tak by móc je złapać jeśli te były założone na siodło albo nie zwisały luźno, to czekała na odpowiedni moment by chwycić zwierzę za pasek policzkowy uzdy, tak by w ten sposób uniemożliwić zwierzakowi ucieczkę stąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 09, 2017 9:25 pm

Elouan użył tylko takiej przenośni z tymi demonami, ale po słowach Maroo zaczynał się mocno zastanawiać, czy przypadkiem nie kryje się w tym coś więcej.
- Słuszna uwaga. Może zamieszane są w to siły ciemności. Może któryś z tych magów przywołał coś, czego nie powinien przywoływać. A może znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie? - minka panicza zrobiła się dość nietęga - Maroo... jeśli w sprawę zamieszane są demony, to... może być ciężko. Nie mam doświadczenia w walce z nimi.
Wolał powiedzieć to od razu, niż żeby znów potem narobić sobie wstydu. Chociaż po tym, jak został potraktowany z niechęcią przez Mavetha, zastanawiał się, czy nie wrócić do Lys. Dobrze, że przynajmniej Maroo chciała, aby został.
- Dziękuję ci za ciepłe słowa. Nie wiem jak ma się sprawa z tym lasem, ale... gdybyśmy mieli tam iść razem, to postaram się na coś przydać - powiedział, uśmiechając się blado. Bał się dziczy, bo był przyzwyczajony do wygodnickich warunków, no ale cóż. Miał przy sobie doświadczoną łowczynię, prawda?
Kiedy pojawił się spłoszony koń, Elouan aż wstrzymał oddech. Pozwolił Maroo działać, bo sam nie miał takich talentów do obłaskawiania zwierząt. Ale przynajmniej mógł ruszyć swoją słoniową pamięć i skojarzyć, czy już gdzieś tego konia nie widział. Czy przypadkiem ten wierzchowiec nie należał do ich towarzyszki, tej milczącej łowczyni, która uparcie pojechała przodem by rozeznać się w terenie? A może to było inne zwierzę?
Panicz Bern miał złe przeczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 09, 2017 10:06 pm

Maveth zaczął napełniać kieszenie śmieciami, co chyba średnio rozradowało barmana, który pojawił się właśnie w pomieszczeniu.
- Proszę opuścić pokój. - odpowiedział mu tylko stanowczo, marszcząc przy tym brwi i gestem dłoni wskazując na drzwi. W sumie co Maveth chciał tam jeszcze robić? Przymierzać ciuchy zbiega?
Tym czasem na zewnątrz... nadal padało! To ci dopiero niespodzianka.
Maroo podeszła w stronę spłoszonego konia. W pierwszej chwili zwierzak próbował ją odruchowo wyminąć i pobiec dalej, ale słysząc jej głos zawahał się wystarczająco, by zdążyła dać jeszcze kilka kroków w jego stronę, będąc w stanie dosięgnąć zwisających smętnie wodzy - by złapać za pas policzkowy musiałaby zrobić jeszcze krok lub dwa w kierunku łba konia. Rumak nie wyglądał na rannego, a przynajmniej nie zauważyła na nim żadnych oczywistych ran poprzez nocną ciemność.
W sumie jak się nad tym zastanowić... To tak, Elouan widział konia już wcześniej. Patrzył na jego zad przez większość porannej podróży - miał czas, żeby zapamiętać go całkiem dokładnie.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Sty 10, 2017 12:13 pm

Sam na razie nie myślał o tym, że to są śmieci. Może w przypadku kamyczków to naprawdę śmieci, ale na tych kartkach mogło być coś ważnego. On jednak nie mógł tego stwierdzić, bowiem nikt nigdy nie nauczył go czytać ani pisać.
- Niech ci będzie, zresztą mam wszystko, czego szukałem – odpowiedział i wzruszył ramionami, by po chwili zacząć kierować się w stronę wskazanych przez karczmarza drzwi.
Zamierzał teraz zejść na dół i odnaleźć swoją ukochaną, chociaż po drodze wiele mogło się zmienić. W końcu trudno było mu przewidzieć, jak zachowa się ten karczmarz.
Jeśli jednak nie sprowokował go do bójki to zszedł tymi samymi schodami na dół i omiótł izbę spojrzeniem, szukając ukochanej.
A że nie było jej w tym pomieszczeniu i się raczej nie minęli, postanowił zarzucił na głowę kaptur i poprawić płaszcz i skierować się ku drzwiom gospody z zamiarem ich otwarcia i wyjścia na zewnątrz, w deszcz i nocną ciemność.
Dostrzegł ją z pewnym trudem w tym deszczu i – ku swojemu niezadowoleniu – w towarzystwie Elouna. Z czego jego ukochana bardziej interesowała się tym koniem pozbawionym jeźdźca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Sty 10, 2017 11:35 pm

Zwierzę było przestraszone, niepewne, coś się musiało stać. Koń w sumie wydawał się jakby znajomy, chociaż ona w tym momencie nie skupiała się na tym. Zależało jej na pochwyceniu zwierzęcia, które może wtedy się uspokoi, a może wcale nie. Smętnie wisząca wodza była kusząca, właśnie dlatego starała się za nią chwycić, jednocześnie musząc silić się na spokój. W ciemnościach ciężko było cokolwiek dojrzeć, ale wydawało się, że zwierzęciu nic nie było i to w sumie było na swój sposób najważniejsze.
-Cii… ciii… uspokój się – mruczała kojącym głosem do konia, mając nadzieję, że to uspokoi zwierzę jeszcze bardziej. A jeśli udało jej się pochwycić za tę wodzę, to bez wahania przyciągnęłaby za nią to spłoszone stworzenie do siebie i pogłaskała po chrapach, co zdecydowanie powinno uspokoić tego konia jeszcze bardziej. Kojący dotyk czasami potrafi zdziałać więcej niż słowa. A w tym momencie właśnie o to chodziło, o to, by stworzenie się uspokoiło, a także by dało się dokładnie obejrzeć.
-Ciekawe, co się stało z jego jeźdźcem? – Zastanawiała się na głos niepomna tego, że Maveth postanowił tutaj do nich dołączyć. W tej chwili cała jej uwaga skupiała się na tym zwierzęciu, na koniu który mniej lub bardziej przypadkowo mógł jej zrobić krzywdę. Jeśli oczywiście coś by go spłoszyło lub ogólnie zaniepokoiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Sty 12, 2017 8:22 pm

Trzeba przyznać, że Maroo miała niesamowity talent do obłaskawiania zwierząt. Czyżby dlatego, że sama miała zwierzęce uszka? Wykazała się jednak ogromną odwagą, kiedy podeszła tak blisko szalejącego konia. Elouan zbliżył się dopiero w momencie, kiedy zwierzak się uspokoił. Ale i tak panicz zapobiegawczo stał o krok za Maroo, żeby przypadkiem nie zaniepokoić konia na nowo.
- Obawiam się, że musiało się stać coś złego - rzekł mag, przyglądając się rumakowi. Tak, niestety jego przypuszczenia się potwierdziły - To koń naszej przewodniczki. Dokładnie mu się przyjrzałem, jestem pewien, że to on. A biedaczka jest w tarapatach... o ile jeszcze żyje.
Pewnie Elo dodałby jeszcze jakiś łzawy tekst, że bardzo mu przykro, ale dokładnie w tym samym momencie spostrzegł Mavetha. No i momentalnie się spiął, spodziewając się jakiegoś ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Sty 12, 2017 10:14 pm

Fakt, z kartkami to nigdy nie wiadomo. W końcu to takie podejrzane przedmioty - mogło być na nich dosłownie wszystko!
Karczmarz nie zamierzał prowokować żadnych bójek. Odprowadził jedynie Mavetha ponurym spojrzeniem do schodów. Zapewne gdyby ten nie opuścił zaraz budynku, to zacząłby się o to dopraszać, ale szczęśliwie oni i tak powinni już wybyć.
Dokładnie w momencie, w którym Elouan pomyślał o niesamowitym talencie Maroo do obłaskawiania zwierząt, koń rzucił łbem niespokojnie, spłoszony nagłym otworzeniem drzwi karczmy przez Mavetha, prawie przewracając dziewczynę w błoto.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Sty 13, 2017 12:57 pm

Opuszczą to miejsce, kiedy uznają za stosowne. Karczmarzowi nic do tego, kiedy to uczynią. Jego powinny tak naprawdę interesować pieniądze, które u niego mogą zostawić.
Jako, że dotąd nikt nie zdawał sobie sprawy z jego obecności, mógł nadal pozostawać niezauważonym i obserwować wręcz heroiczne zmagania Maroo, by chociaż trochę okiełznać tego konia i go uspokoić. Dotąd nawet jej to dobrze wychodziło.
Szkoda, że towarzyszący jej – jeszcze – paniczyk stoi z boku za jego ukochaną i wcale by się nie zdziwił, gdyby obawiał się, że koń przefasonuje mu gębę albo odwróci się tak, by kopnąć go tylnymi kopytami, posyłając go w błoto. To dopiero byłaby tragedia, ubrudziłby swoje wytworne ubrania.
Inną sprawą było, że trochę w tym przeszkodził, otwierając drzwi karczmy, co doprowadziło do tego, że ukochana niemalże wpadła w błoto. Podszedłby jej pomóc, ale tym samym mógłby jeszcze bardziej zaprzepaścić jej wysiłki.
A co do tego konia i jego nieobecnego jeźdźca. Nie można powiedzieć, by zaczął darzyć sympatią ich przewodniczkę, więc nie było mu jej żal. Nie można powiedzieć, by też był zainteresowany jej losami, lub co gorsza jej ratunkiem.
A co do samego Elouna… nadal nie zmienił zdania, ale zdołał się domyślić, że jego obecność tutaj jest sprawką Maroo. Nic straconego, naprostuje to, jak ukochana poradzi sobie z koniem. Posłał mu jednak nieprzychylne spojrzenie.
Póki co nie będzie go atakować, bowiem nie był wart tracenia strzał czy noży do rzucania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Sty 15, 2017 2:04 pm

Zwierzę ewidentnie się czegoś przestraszyło, co w ostateczności nie było dobrą wiadomością dla samej Maroo, która w tym momencie mocniej chwyciła wodzę, tak by właśnie się nie przewrócić. A nawet jeśli by się przewróciła, to wtedy zwierzak będzie musiał pochylić głowę, co dla samego zwierzęcia może być niewygodne, a co za tym idzie, istniała szansa, że wcale do tego nie dopuści. Więc ostatecznie i tak, nie skończyłoby się to jej upadkiem.
-Naszej przewodniczki? Sądziłam, że miała jechać na krótki zwiad i do nas wracać – była w tym momencie bardzo zaskoczona. -Swoją drogą, czego to zwierze się znów... – obejrzała się na Elo i w tym momencie dostrzegła to, czego się mógł wystraszyć koń, a mianowicie swojego życiowego partnera, o ile tak można nazwać osobę, która raczej nie paliła się do… niczego, poza… no może darujmy sobie wylewanie w tym momencie gorzkich żalów.
Zamiast tego wróciła spojrzenie do konia i pogładziła go po chrapach.
-Spokojnie maleńki, nie dziwię ci się, że się wystraszyłeś – mruczała uspokajająco, a jej głos faktycznie przeszedł w miłe dla ucha, mruczące niczym u kota, tony, które winny uspokoić spanikowane zwierzę. Musiało się stać coś naprawdę strasznego, skoro ogier do tej chwili był roztrzęsiony i spłoszyć był go w stanie najmniejszy dźwięk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Sty 20, 2017 1:14 pm

- Cóż, tak powiedziała. Ale najwyraźniej coś jej się musiało przytrafić nawet na tak krótkim zwiadzie - westchnął panicz, cofając się o krok, żeby przypadkiem nie oberwać z końskiego kopyta.
Niestety musiało się stać coś naprawdę groźnego. Kto mógł napaść ich przewodniczkę?
- Ten las, w którym dzieją się dziwne rzeczy... jest niedaleko stąd, prawda?
Czyli znów łączymy fakty. Może strażniczka skierowała się właśnie do tego nieszczęsnego lasu, albo tylko przejeżdżała obok i akurat miała pecha. Ciężka sprawa. Nawet nie wiadomo, czy ta kobieta jeszcze żyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Sty 21, 2017 7:12 am

Koń zerknął jeszcze w kierunku Mavetha niespokojnie i trochę podreptał w miejscu, ale koniec końców spokojny ton Maroo chyba trochę go zrelaksował - nie planował póki co uciekać, zaakceptowawszy jej dowodzenie.
Przy siodle zamocowana była torba, a jeśli któreś z nich się przyjrzało, zauważyło obok rozpiętą sprzączkę. Trudno powiedzieć, czy coś było do niej wcześniej przyczepione, ale teraz pasek wisiał smętnie na boku siodła.
Wciąż lało i było już całkiem ciemno, a im bardziej na północ się kierowali, tym bardziej zagęszczał się las wokół traktu - nawet ci z nich, którzy nie mieli żadnego doświadczenia w dalekich, samotnych podróżach bez przewodnika czuli, że nie był to scenariusz napawający optymizmem.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Sty 21, 2017 7:04 pm

Kiedy jego kobiecie udało się na nowo całkiem poskromić tego konia, sprawiając, że się całkiem uspokoił postanowił opuścić swą bezpieczną i nawet suchą kryjówkę pod dachem gospody.
Uznał, że porozmawiali wystarczająco i też prawdą było, że Elouan musiał się zbierać. Czekała go długa droga do domu czy tam uniwersytetu. Niech wraca, gdzie mu się żywnie podoba.
Deszcz na nowo zaczął lać mu się na okrytą kapturem głowę, na ubranie i to zdecydowanie nie było przyjemne. Ale już się w sumie do tego przyzwyczaił.
W jakimś stopniu zdołał usłyszeć to, o czym rozmawiają.
- Niewielka strata – mruknął, komentując niewątpliwie przykry los, jaki mógł spotkać towarzyszącą im do niedawna łowczynię.
- Ty nie powinieneś się pytać o to, czy ten las jest niedaleko tylko wracać tam, skąd przylazłeś. Ewentualnie możesz udać się do tego lasu, do którego najwyraźniej ci się śpieszy – zwrócił się do Elouana, na którego w jakimś stopniu powarkiwał.
Może tym nie spłoszy tego przeklętego konia.
I zdecydowanie powinni pozostać w tej przeklętej karczmie do czasu, aż przestanie lać niczym z cebra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Sty 29, 2017 10:32 pm

Położyła po sobie uszy, bo to mimo wszystko nie była dobra wiadomość. Właściwie to była bardzo… zła wiadomość. Potrzebowali przewodniczki, a przynajmniej takie wrażenie miała Maroo. Czy sobie bez takowej poradzą? Trudno w sumie powiedzieć. Gładziła konia po chrapach, mając nadzieję, że to jeszcze bardziej uspokoi zwierzaka. Gdyby miała przy sobie coś dobrego, na pewno by tego zwierzaka tym poczęstowała, ale w sumie nie miała. Za to spojrzała na siodło i dostrzegła tą torbę, a także smętnie zwisającą sprzączkę. Zmarszczyła lekko brwi i w tym momencie żałowała, że dużą część podróży przespała, przez co nie mogła zwracać uwagi na pewne szczegóły.
-Czy ona miała coś dopiętego do siodła? Poza torbą. – Zapytała, nie zwracając uwagi na burczenie Mavetha. Akurat to w tym momencie wydawało się ważniejsze niż problemy emocjonalne tego złodzieja. W dodatku obejrzała się znów na swoich towarzyszy, chociaż nadal trzymała mocno wodze, choć ostatecznie przeniosła rękę na jeden z pasków ogłowia.
-Tak, ponoć jest tutaj gdzieś niedaleko. Dla twojej wiadomości Maveth, ja też chcę jechać do tego lasu. Podejrzewam… podejrzewamy, że tam może znajdziemy naszych magów, prawda panie magu? – Odpowiedziała, chcąc wyjaśnić wszelkie… niejasności. Spojrzała również na ukochanego znacząco. Oj tak, ona w tym momencie nie zamierzała słuchać odmowy, żadnych wymówek albo próby… przekonywania jej. Była uparta i zamierzała w tym momencie pokazać, jak bardzo.
A deszcz? Cóż, ona już była przemoczona i się tym w sumie przejmować nie zamierzała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Lut 02, 2017 9:18 pm

No cóż, Elouan spodziewał się, że Maveth będzie chciał się go pozbyć. Dlatego w żaden sposób nie skomentował jego słów. Nie zmieniało to jednak faktu, że było mu bardzo przykro. Dlatego wolał się skupić na pytaniach Maroo.
Oczywiście, że zwrócił uwagę na tę torbę i nawet spróbował do niej zajrzeć, o ile koń się przy tym nie spłoszy. Bo po zawartości można ocenić, czy miał miejsce napad - w końcu zbiry wszystko by ukradły... a potwory nie. Elo czuł, że ich przewodniczka nie żyje, ale wolał wiedzieć, co ją zabiło.
- Możliwe, że ich tam znajdziemy. Chociaż obstawiałbym, że znajdziemy przy okazji tego kogoś, kto zlecił im kradzież kryształu. O ile moja teoria się sprawdzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   

Powrót do góry Go down
 
Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień
Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Lista Zakazanych Rzeczy Filcha
» Śmieszne rzeczy z Internetów!
» Ostatnia literka
» Lista Rzeczy Zakazanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Opowieści z tysiąca i jednego traktu :: Wieczorem przy ognisku :: Rozdział I:-
Skocz do: