Opowieści z tysiąca i jednego traktu

I o Tobie ktoś kiedyś napisze balladę... Może nawet zupełnie niezłą, kto wie?
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Lut 06, 2017 9:32 am

/Póki dyskutujecie tylko co zrobić, nie musicie czekać na moje posty. Kiedy coś się wydarzy, na pewno dam wam znać, kotki ;D /
Koń tylko zerknął w kierunku warczącego Mavetha, a następnie zajął się próbą wtykania nosa pod pachę Maroo z niewiadomych przyczyn. Może taka forma czułości? Z nią czuł się chyba dość bezpiecznie... A może po prostu starał się nakłonić ją do wprowadzenia go pod dach? I tak był już okropnie mokry.
Co do potencjalnej zaginionej torby lub czegoś innego doczepionego wcześniej do siodła przewodniczki - niczego podobnego nie było widać w okolicy. Może spadło gdzieś po drodze? Albo zahaczyło się o gałąź i została zerwana, kiedy koń biegł traktem? Opcjonalnie nigdy niczego tam nie było, trudno stwierdzić.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Lut 07, 2017 7:40 pm

Potrzebowali przewodniczki czy nie, jej tutaj nie było i prawdopodobnie już nie żyła. Musieli sobie sami poradzić, ale on miał na myśli ich we dwójkę. Elouan dla niego był całkowicie spalony i wypadł z gry po tym, jak spieprzył całą sprawę. Inną sprawą, że był potencjalną przeszkodą dla jego planów.
Na to w jakimś stopniu powinna zwracać uwagę, ale w sumie nie zaskoczyłaby go tym, co miało miejsce. I to nie były jego problemy emocjonalne, tylko przejaw zdrowego rozsądku.
- I pomyślałaś, co będzie, jeśli ich tam znajdziemy? Nic dobrego nam z tego nie przyjdzie, zwłaszcza, że jeszcze towarzyszący nam mag nie potrafił sobie poradzić z jednym sobie podobnym. A czy poradzi sobie z dwoma? Raczej nie. A ja w ciągu ostatnich trzydziestu minut nie nauczyłem się czarować – poruszył poważnie bardzo ważną kwestię, a mianowicie, co zrobią i co będzie, jeśli znajdą tam tych magów.
Towarzyszący im mag w jego oczach był słaby, skoro nie poradził sobie z tamtym magiem. A on potrafił walczyć na długi dystans i w zwarciu, ale to przy magach raczej się nie przyda. A okradnięcie takowych też należy do samobójczej misji.
Chociaż właśnie się na taką chcą wybrać i to było wielce niepokojące.
- Jak jeszcze tutaj jesteś, może się chociaż na coś przydasz. Tylko chodźcie gdzieś, gdzie tak nie pada – mruknął, nie spoglądając na Elouana. Dość się na niego napatrzył w ostatnim czasie i miał go dosyć. A jeszcze był skazany na jego towarzystwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Lut 10, 2017 11:11 pm

Może powinna się o siebie martwić, może powinna myśleć racjonalnie, może powinna w tym momencie być grzeczną kobietą i posłuchać się swojego męża… chwila… Maroo nie miała męża, a Maveth nie miał nad nią żadnej władzy, więc… zdecydowanie mógł sobie pewne lamenty i problemy emocjonalne schować w buty, bo może byli blisko, może nawet oddała mu swoje serce, ale nie należała do niego, w jakimś stopniu czuła, że jej nie chce, więc… czemu teraz nagle się przejmował?
-Tak, porozmawiam sobie z nimi. A jeśli będzie tam ten, który zlecił im to zadanie, zgodnie z teorią pana Maga, to wtedy go pokonam lub pokonamy – mówiąc to spojrzała z uśmiechem na Maga. -I wszystko będzie dobrze. Cóż ty również sobie nie poradzisz z czarodziejem, a już na pewno nie poradzisz sobie z dwoma.
Wiedziała, że Maveth nie chce się tam udać, nie wiedziała jednak dlaczego. I w sumie niewiele ją to obchodziło. Ona tam chciała iść, a teraz nawet w jakimś stopniu musiała iść, jeśli tam faktycznie zniknęła ich przewodniczka. Musieli jej pomóc, bo to że jej koń przybiegł bez niej, wcale nie musiało oznaczać, że ona nie żyje. Może po prostu… była w niebezpieczeństwie i potrzebowała pomocy?
Westchnęła ciężko, ale nie skomentowała w żaden sposób słów ukochanego. Niemniej pociągnęła za sobą tego konia, by skierować się do stajni tudzież stodoły, w której na pewno było sucho, mogli spokojnie porozmawiać, a zmęczone zwierzę mogłoby bez żadnych przeszkód sobie odpocząć. Sama po wejściu pod dach otrząsnęła się jak zwierzę, co wyglądać mogło zarówno zabawnie, jak i na swój sposób bardzo słodko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Lut 14, 2017 6:21 pm

- Tamten miał przewagę w postaci elementu zaskoczenia. Ale drugi raz już się na to nie dam nabrać. Dobrze sobie zapamiętałem jego twarz, więc już nie będzie mógł zgrywać niewiniątka - tak oto Elouan wyjaśnił dość łopatologicznie powód swojej porażki w starciu z tamtym magikiem.
Bo to akurat była prawda. Przecież gdyby się natknął na tamtego złodzieja, którego widział na Uniwersytecie, od razu by zadziałał. A trafił na jego wspólnika, o którego istnieniu nie miał wcześniej pojęcia.
Cóż, panicz nie dodał już nic więcej, bo nie było sensu dyskutować z tym typem, który za wszelką cenę usiłował rozbić drużynę. Lepiej niech Maroo przemówi draniowi do rozsądku. Sam Elouan udał się pod zadaszenie stajni, chociaż już i tak był zmokły jak kura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Lut 21, 2017 2:55 pm

Zdecydowanie powinna myśleć racjonalnie i chociaż raz powinna go posłuchać. Nawet, jeśli nie był jej mężem. Za ten stan odpowiadało wiele rzeczy, począwszy od tego, że jest złodziejem, niewiele ma i że ona nie jest mu wierna.
W dodatku, jak każdy mężczyzna nie potrzebował ślubu, by być z kobietą, którą kochał. O czym jej nie mówił, ale wypracował potrzebę chronienia jej. Po prawdzie, zabiłby każdego, kto ją skrzywdził i byłby w stanie zabić każdego z jej klientów.
Nawet przyjmując to zlecenie od Morrigana miał na uwadze jej bezpieczeństwo, chociaż poniekąd czarno to widział i jeśli dobrze pójdzie, sam będzie musiał okraść ten uniwersytet albo się z nimi dogadać.
- Nie wiesz, czy cokolwiek ci powiedzą. Gdyby nie to, że są magami mógłbym wyciągnąć z nich to, co wiedzą. Ty tak twierdzisz. To nadal mimo wszystko ludzie, nawet jak posiadają… tak niezwykłe zdolności – zauważył całkiem mądrze.
Nie był tak skrajnym optymistą, jak ona. Nie zawsze trzeba magii, by pokonać czarodziei. – Nadal będą mieć przewagę przez to, że o wiele lepiej znają ten las – dodał poważnie i w jakimś stopniu mądrze. Nie będą na swoim terenie i na dobrą sprawę nie mają żadnych asów w rękawach.
Dodatkowo… w jego oczach Elouan był bezużyteczny przez to, jak spieprzył sprawę z magiem. Miał ku temu powód, by być na niego złym o to. W dodatku wciąż ten paniczyk wydawał mu się pewnego rodzaju przeszkodą.
Ani on, ani Maroo nie powinna się dowiedzieć o jego prawdziwych zamiarach. Nawet, jak to wszystko zamierzał zrobić dla niej.
Nie uważał ich za drużynę. Dotąd był on i jego Maroo. To wystarczało.
Dobrze, że chociaż w jednej kwestii go posłuchała. To zdecydowanie tak wyglądało, a przynajmniej dla niego. Sam znalazłszy się w tych stodole, pod suchym dachem ściągnął mokry kaptur z głowy i potarł lekko zmarznięte dłonie o siebie.
Sięgnął jedną z nich do wewnętrznej kieszeni swojego płaszcza, by stamtąd wygrzebać te wszystkie kartki oraz te kamyczki, paciorki czy co to tam było. Wyciągnął rękę z nimi do Elouana.
- Podejrzewam, że umiesz czytać i robisz to lepiej niż czarujesz. Może znajdziesz coś tam interesującego. Zabrałem je z pokoju, w którym on nocował – powiedział jedynie do niego. Może wreszcie okaże się przydatny i może znajdą tam coś interesującego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Lut 24, 2017 12:42 pm

Wiedziała, że czarodzieje to mimo wszystko ludzie, że da się ich zabić, ale to było bardzo, ale to bardzo trudne. Jednak w tym momencie nawet nie o to chodziło. Ona po prostu chciała, by trzymali się razem, bo wtedy mieli większą szansę na wypełnienie tego zadania, a Maveth za wszelką cenę próbował rozbić ich mały, kulawy zespół, co mogło mieć naprawdę okropne i niemal opłakane skutki, a tego zdecydowanie nie chciała. Bo nawet jeśli nie wiedziała, jak dokładnie Maveth się z tym uniwersytetem dogadywał, czy z tymi, od których dostał to zlecenie, to mimo wszystko, nie chciała by on był bezpieczny i była w stanie zrobić wszystko, byle trzymać go z dala od kłopotów.
-Ale nie znają nas, nie wiedzą na co nas stać – w ten sposób zbyła argument o tej pseudo przewadze. Prawda jest taka, że jej kocie geny, geny Shantii dawały jej całkiem niezłą przewagę – przynajmniej taką miała nadzieję – bo czarodzieje czymkolwiek by nie byli, a można by wręcz odnieść wrażenie, że rzadko się zdarza czarodziej, będący mieszańcem tej akurat, konkretnej rasy, więc istniało spore prawdopodobieństwo, ze faktycznie będą mieli nad nimi… dziwną, ale realną przewagę. Wszyscy byli mieszańcami, a to zawsze dawało jakąś przewagę.
Spojrzała na swojego ukochanego i lekko potarła ramiona. Cóż deszcz i noc, to zdecydowanie zimne rzeczy. Więc nic dziwnego, że od stania tam zrobiło jej się trochę zimno. A jeszcze spojrzała na swoje ubłocone stópki i zaczęła robić dosłownie jak kot, który próbuje się pozbyć wilgoci ze stópek. Przez to mało się nie wywróciła w stóg siana, a nie… jednak się przewróciła w stóg siana.
-Musimy się trzymać razem, bo to daje nam przewagę – powiedziała, gdy zauważyła, że Maveth podaje te kartki Elouanowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   

Powrót do góry Go down
 
Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień
Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Opowieści z tysiąca i jednego traktu :: Wieczorem przy ognisku :: Rozdział I:-
Skocz do: