Opowieści z tysiąca i jednego traktu

I o Tobie ktoś kiedyś napisze balladę... Może nawet zupełnie niezłą, kto wie?
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Lis 15, 2016 6:41 pm

Była bardzo szczęśliwa z tego, że dostanie swoją upragnioną rybkę. Właściwie to zadowolona wtuliła się znów w ramię ukochanego, by potem cmoknąć go w policzek. Niemniej długo się cieszyć nie mogła, bo w sumie musiała porozmawiać z tym magiem, powiedzieć mu o tym, co umiała. A można by rzec, że umiała naprawdę… wiele.
-Nigdy niczego nie studiowałam. W sumie to nawet nie umiem czytać, by móc. Więc… to u mnie wrodzone? Dzieci Lasu? Jestem po części Shatti, czy to może z tego wynikać? – Czytać wprawdzie nie umiała, ale pięknych słów uczyła się zwykle od szlachciców czy szlachcianek z którymi spółkowała. Co oczywiście nie podobało się jej ukochanemu, ale… ona sama starała się nie zwracać na to większej uwagi.
-Mam wystarczająco dużo woli, Maveht może to nawet potwierdzić. Czy… mogę się nauczyć panować nad tym darem? Używać go bardziej… świadomie? – Dla niej to było w sumie bardzo ważne, bo chciała być w stanie przywołać tę moc, kiedy tylko by jej potrzebowała, nie zawsze pod wpływem silnych emocji. Bo niestety do tego Paniczyka niczego nie czuła, ale miała wrażenie, że jego również będzie musiała leczyć. I podejrzewała, że nie uda jej się tego zrobić w ten sam sposób, co z Mavethem.
Gdy Maveth wspomniał o tym śladzie przypomniała sobie o czymś jeszcze.
-Mój drań był ciężko ranny, to na nim pierwszym użyłam swoich zdolności. Wydaje mi się, że uratowałam mu życie, a przy okazji również zapobiegłam trwałej… ślepocie. Chodź tu mordko – mruczała, a też chwyciła lubego za brodę. Pociągnęła go nieco w stronę Maga, i przesunęła nieco kaptur, tak by było widać zielone oko Mavetha. -Tak mu się zrobiło po tym leczeniu. Ma jedno oko zielone, a drugie czarne – powiedziała, poklepała też kochanka po policzku, by potem go ucałować w owe miejsce. Ruszyła uszami słysząc to szurnięcie. Nie umknęło również jej uwadze pojawienie się kogoś na dziedzińcu.
-Dziwne zrządzenie losu – wymruczała opierając się plecami o pierś ukochanego. Nogą niby od niechcenia musnęła udo Maga, by wymusić na nim nieco większe skupienie uwagi. -Mav kochanie… zajmiesz się naszymi entuzjastami piwa? Panie magu… sprawdzisz gdzie zniknął nasz znudzony blondynek… a ja się może zajmę tymi, którzy tu zajechali, jeśli będzie taka potrzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Lis 15, 2016 7:11 pm

To prawda, Elouan nie powiedział niczego odkrywczego, ale niestety nie miał aż tak szerokiej wiedzy na temat magii spontanicznej. Wiedział tylko to, co mu powiedziano na zajęciach - a nie mówiono zbyt wiele, gdyż na Uniwersytecie Lys ceniono jedynie magię formuł. Panicz chciał jednak bardzo pomóc tej słodkiej istotce, dlatego z takim przejęciem opowiadał o magii leczniczej. Wysłuchał też kolejnych pytań.
- Słyszałem, że Shatti władają mocami szamańskimi, więc rzeczywiście magia natury nie powinna im być obca. Można zapanować nad taką magią i używać jej bardziej świadomie. Wiąże się to jednak z panowaniem nad emocjami oraz ich odpowiednim ukierunkowaniem. Niestety nie jestem w stanie cię tego nauczyć, panienko - po tych słowach Elouan pokręcił głową i zrobił smutną minkę na znak, że mu bardzo przykro - Wielu moich pobratymców przychodzi na świat z wrodzonymi predyspozycjami do magii powietrza, ale ja niestety się nie zaliczam do tej grupy... być może to ma związek z tym, że nie urodziłem się pełnokrwistym Zefirytą. Tak więc nie potrafię ci dokładnie wyjaśnić, jak można opanować spontaniczną i wrodzoną magię.
Zwykle Elouan nie mówił tak otwarcie o swoim rasowym pochodzeniu, ale skoro miał przed sobą mieszańca, to sam poczuł się trochę pewniej.
- Chciałbym pomóc lepiej, ale nie mogę.
Potem w zrobiło się bardzo dziwnie, bo Maroo wzięła się za demonstrowanie efektów swojej magii na przykładzie Mavetha. Zapewne panicz Bern zaśmiałby się, ale mowę mu odjęło gdy poczuł jak ktoś maca go po udzie. I to nie byle jaki ktoś, bo kobieta. Biedny mag aż znieruchomiał, a na jego bladej twarzy pojawił się rumieniec.
- Uch... tak... lepiej sprawdzę, co z tym młodzieńcem. Też wydaje mi się podejrzany - rzucił szybko Elouan, po czym pozbierał się błyskawicznie od stołu. Nawet ogórkowej nie dojadł i omal nie wpadł na jednego ze strażników, którzy weszli do sali. Chyba tylko wrodzona gracja i taneczny ruch tyłkiem uratowały go przed zderzeniem.
Tak więc młody mag udał się na górę za tajemniczym nieznajomym. Oczywiście starał się kroczyć po cichu, co by nie zwracać na siebie większej uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Lis 16, 2016 7:53 am

Chwilę później żołdach w ciężkich buciorach i ociekającym wodą płaszczu wmaszerował do tawerny, chrzęszcząc i podzwaniając uzbrojeniem. Karczmarz nie będzie zadowolony, oj nie. Przybysz obrzucił zebranych przy stolikach gości spojrzeniem swoich jasnych, bez wątpienia amaryckich ślepi, skinął grzecznie głową bogato ubranej kobiecie i na chwilę zatrzymał wzrok na dziwacznej grupce podróżnych, marszcząc lekko siwe prawie niewidoczne na bladej skórze brwi. Najdłużej przyglądał się chyba Mavethowi, a przynajmniej tak odczuł to sam zainteresowany, ale ostatecznie odwrócił się i ruszył w kierunku baru, wołając karczmarza, który to akurat i tak wychodził już z kuchni, niosąc na tacy ustawione cztery miski z zupą ogórkową. W przelocie przekazał panu żołdakowi, iż zaraz do niego podejdzie, więc niech usiądzie na wolnym miejscu, po czym podszedł do stolika trójki podróżnych, stawiając zamówiony posiłek. Nad ostatnią miską trochę się zamyślił, rozglądając po sali, ale ostatecznie tylko westchnął i życząc smacznego. Zaraz później westchnął znów, gdy okazało się, że goście nawet nie doceniają jego zupy. Skaranie boskie z tymi podróżnikami w tych czasach, naprawdę..!
Elouan podreptał na piętro, odprowadzony zaciekawionym spojrzeniem wyraźnie węszącej już plotki szlachcianki (przynajmniej załatwili jej rozrywkę, to zawsze coś) i tym przesiąkniętym rezygnacją w wykonaniu właściciela zajazdu (biedak chyba dał sobie już spokój z próbami pytania co też jego klienci wyrabiają, zajęty myciem kubków i nalewaniem piwa). Na górze panicz Bern znalazł dość wąski, pustawy korytarz ozdobiony jakimiś naściennymi makatkami, czy innym cholerstwem. Sześć par identycznych drzwi różniących się jedynie przymocowanymi doń metalowymi numerkami, ściśnięto tak, że pokoje kryjące się za nimi musiały być naprawdę mikroskopijnych rozmiarów... Z drugiej strony nikt nie przyjeżdżał tam na wakacje, prawda? A na jedną noc wystarczy człowiekowi klitka z łóżkiem.
Po chwili do karczmy wszedł drugi ze strażników, równie co pierwszy przemoczony i klnący pod nosem na dokładkę. Zaraz dosiadł się do swojego towarzysza i zaczęli dyskutować o czymś półgłosem, popatrując raz za razem w stronę Mavetha i Maroo.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Lis 16, 2016 4:18 pm

Nie przeszkadzało mu to, że ukochana wtuliła się w jego ramię. Było to naprawdę przyjemne, tak jak to, że pocałowała go w policzek. Prawdą było jednak to, że był powściągliwy w kwestii wyrażania emocji, które odczuwał. A że nie protestował przeciwko takim formom czułości. Zwłaszcza, że nie były namolne.
Mu nie pozostawało nic innego, jak słuchać jednym uchem i czasem zabierać głos. On też nie umiał czytać, a tym bardziej pisać. Gdyby ktoś dał mu książkę, niewątpliwie wykorzystałby ją, jako podpałkę.
Oczywiście, że mógł to potwierdzić, zwłaszcza, że to było momentami denerwujące. Byłoby dobrze, gdyby się tego nauczyła… chociaż mu nie zależało na tym paniczyku i jej też nie powinno zależeć.
Wspomniał o tym, bo może temu pizdusiowi uda się to wyjaśnić. Chociaż z miejsca tego pożałował, bowiem powiedziała o nim za dużo. Jeszcze tylko mogłaby dodać w jakich okolicznościach go znalazła, wyleczyła i co doprowadziło do tego. Był jej za to wdzięczny, bo dzięki temu widział na to prawe oko. Nie spodziewał się jednak, że chwyci go pod brodę i przyciągnie nieco w stronę maga i jeszcze odsłoni część jego twarzy.
Zawarczał cicho na nią, nieco ochryple i w jakimś stopniu był to niemalże zwierzęcy warkot. Zaraz też, z pewną gwałtownością naciągnął kaptur, by ładnie okrywał jego głowę.
- Jakbym chciał to bym sam mu pokazał. I jakbym chciał to bym sam mu powiedział o tym – prychnął cicho, z niezadowoleniem i w jakimś stopniu gniewnie. Nie wyprowadził jej z błędu, choć prawdą było, że tęczówka lewego oka była naprawdę brązowa z tendencją do przybierania czarnej barwy. Im mniej paniczyk o nim wie, tym zdecydowanie lepiej. Sapnął też, kiedy go poklepała po policzku. Nie lubił tego. A na to jej pozwolił, chociaż nie poprawiło mu to humoru.
W dodatku okazało się, że może pójść coś bardzo nie tak i nawet nie zjedzą. A on bardzo chciał coś zjeść. W końcu nic tak nie poprawia nastroju jak pyszny obiad, piwo i towarzystwo chętnej kobiety o niezwykłej urodzie. A ta ogórkowa wyglądała na naprawdę pyszną i też pachniała nawet przyjemnie. Ale po takiej podróży i jedzeniu suszonego mięsa to nawet gówno smakowałoby jak wykwinty obiad.
A skoro o tym mowa… ktoś tutaj zarumienił się, chociaż z pozoru nie miał ku temu powodu.
W dodatku ukochana skierowała go do entuzjastów piwa. Sam zamówił antałek czy dzban piwa, więc będzie jak znalazł.
- Oczywiście, ptaszyno. Niewątpliwie będą bardzo zainteresowani całym dzbanem – odpowiedział ukochanej i wstał powoli ze swojego miejsca, by zlokalizować wspomniane naczynie ze wspomnianym napojem i z nim ruszyć do tych pijaków. Nie miał nic przeciwko temu, skoro jeden z nowo przybyłych przyglądał mu się dłużej niż powinien. A że w sumie było ich dwóch, to już w ogóle.
- Dosiądę się. Piwa? – Powiedział jedynie, nie zamierzając się pytać o pozwolenie. Za to zapytał, czy chcą z nim wypić. To zwykle zawsze działało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Lis 17, 2016 1:46 pm

Słuchała uważnie tego co mag ma do powiedzenia. W końcu jego słowa były dla niej ważne. Podobnie jak wiedza, którą mógł jej przekazać. Chociaż szybko się okazało, że nie ma tej wiedzy tak dużo, jakby w rzeczywistości chciała posiąść. Szybko się również okazało, że on raczej nie był w stanie jej niczego nauczyć, sama musiała. Nie żeby nie próbowała, ale przecież to nie było wcale proste. Magia była trudną dziedziną.
Warczeć na nią Maveth zdecydowanie nie powinien. Zwłaszcza, że była całkiem miła i wbrew pozorom krzywdy mu nie robiła. A w całkiem naturalnym odruchu na warkot ukochanego odpowiedziała mu tym samym – jakie to romantyczne, siedzą i warczą na siebie.
Można powiedzieć, że udało jej się poniekąd całkiem nieźle zarządzić dostępnymi siłami. A w sumie nie trudno było zauważyć jak Mag spogląda na tego blondyna, już nie wspominając o tym, że Maveth raczej dobrze się dogada z fanami piwa, bo w sumie był taki sam. Co do niej… cóż zostawiła sobie w sumie najtrudniejsze z możliwych zadań, bo przecież miała zaopiekować się tymi strażnikami.
Poza włamaniem do więzienia w sumie nie zrobiła niczego… zabronionego. A poza tym, doskonale wiedziała, że kobiecy czar czasem więcej pomaga, niż męski zapał do bójki.
Więc… skoro panowie jej się rozeszli, to ona korzystając z tego, że jest poniekąd obserwowana – przez szacownych przedstawicieli straży – pozwoliła sobie nieco poluźnić kubraczek, który na sobie miała – a który w rzeczywistości był kamizelką z podszyciem – co pozwoliło jej całkiem ładnie wyeksponować swój biust. Kusząca kotka była kusząca, zwłaszcza że robiła to w mocno ostentacyjny sposób, który prawiczków mógłby zgorszyć, a pełnoprawnych mężczyzn stosownie nakręcić.
Wstała ze swojego miejsca i kusząco bujając biodrami podążyła za karczmarzem przed ladę i prosiła go o grzane piwo. W taką pogodę idealny alkohol. I gdy je dostała skierowała się do tych strażników. Postawiła przed nimi owe kufle.
-Na mój koszt, panowie. Grzaniec na rozgrzanie i miłe towarzystwo na poprawę humoru – mówiąc to oparła się zadkiem o ich stół. Panowie mieli zdecydowanie miłe widoki i to niezależnie czy starali się patrzeć na jej twarz, czy może nie mieli nic przeciwko podziwianiu jej kobiecych walorów. Ich rozpraszała, samej pozostając czujną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Lis 19, 2016 5:19 pm

Nie ma to jak sprawnie zarządzać członkami drużyny i przydzielić ich do zadań, które im pełni odpowiadały. Każdy mógł się zająć tym co potrafi i co lubi. Tak więc Elouanowi przypadło śledzenie tego uroczego młodzieńca, co mu wcześniej wpadł w oko.
Panicz Bern przemknął z gracją przez salę, aż w końcu dotarł do schodów prowadzących na górę, do pokoi sypialnych. Problem w tym, że tych pokoi było nas górze więcej niż mag przypuszczał. I tak tu sprawdzić, gdzie podział się zbieg? Teoretycznie można sprawdzić po kolei wszystkie drzwi czy są otwarte i bezczelnie zapuścić żurawia do środka. Ale o wiele lepiej będzie nasłuchiwać i wykluczać pokoje drogą dedukcji. I tak na przykład odpadają pokoje, z których dobiegają dźwięki damsko-męskiego spółkowania - bo ów blondwłosy chłopaczek nie wyglądał na kogoś, kto się z panienkami zadaje.
A poza tym kiedy się nasłuchuje, istnieje szansa, że usłyszy się fragment interesującej rozmowy, która może rzucić światło na pewne sprawy. Chociaż nie wiadomo czy chłopaczek przybył sam czy nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Lis 19, 2016 5:44 pm

Na to warczenie Mavetha kilka osób siedzących bliżej ich stolika zerknęło w kierunku nietypowej grupki podróżnych, ale wszyscy szybko wrócili do własnych (mniej lub bardziej) spraw.
Kilka chwil później rzeczony pan łotrzyk podszedł do dwóch sączących piwo jegomości, a ci spojrzeli na niego, czy raczej bardziej na trzymany przezeń dzban, później po sobie nawzajem, aż w końcu jeden skinął łbem, a drugi wzruszył ramionami, butem odsuwając mu lekko wolne krzesło. Do rozmowy się nie palili jakoś szczególnie, a im dłużej Maveth się im przyglądał, tym łatwiej zauważał, że chyba nie byli stąd.
Jeden z nich, ten wyglądający na starszego, z gęstą brodą, chrząknął chcąc chyba przerwać przedłużającą się ciszę i zerknął w kierunku okna.
- Nie przestanie chyba padać do wieczoru, co? Tak żeśmy właśnie gadali, że chyba nie. - wtajemniczył nowego w jakże intrygującą debatę, którą prowadzili z kolegą od pewnego już czasu, choć z przerwami.

Strażnicy tym czasem porzucili obserwację panów na rzecz znacznie bardziej zajmującej Maroo. Jeden z nich, ten który dopiero co wszedł, wodził za nią spojrzeniem z dobrze dziewczynie znanym rozmarzeniem, drugi zaś podszedł do jej działań z chłodną nieufnością, która przez uszczypliwych często określana była cechą typowo amarycką.
- Ależ panienko, toż to my powinniśmy... - zaczął pierwszy, już uśmiechając się jak kretyn. Jego towarzysz tylko się skrzywił, przerywając mu w pół zdania.
- Jesteśmy na służbie. - oznajmił takim tonem, jakby to wszystko miało jej wyjaśnić - Pracujesz tu? - zapytał jeszcze, ignorując niepocieszoną minę kolegi.

Elouan wmaszerował na górę, rozejrzał się wstępnie i powziął decyzję o niegodnym szlachcica podsłuchiwaniu pod drzwiami. Cóż, przynajmniej może nikt go na tym nie nakryje i nie nakabluje rodzicom...
Starając się ignorować dźwięki dochodzące z dołu, zabrał się za przykładanie ucha do kolejnych drzwi, nasłuchując. Większość pokoi wydała mu się pusta, z jednego dochodziło dudniące chrapanie, a z kolejnego dobiegało coś jak... szuranie? Jakby ktoś pospiesznie przekładał jakieś rzeczy z miejsca na miejsce.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Lis 20, 2016 7:10 pm

Może i nie powinien, a jednak to zrobił. Zwłaszcza, że w swoim mniemaniu miał ku temu powód. I nieszczególnie odpowiadało mu to, że zechciała praktycznie go pokazać temu magowi. Nie bez powodu nosił kaptur i też zależało mu na tym, by taki mag nie potrafił go opisać ze szczegółami, co dla niego miało istotne znaczenie. W jej wykonaniu taki warkot był nawet uroczy, w końcu miało się wrażenie, że patrzy się na kociątko. W jakimś stopniu właśnie była takim kociątkiem, które już potrafi dotkliwie zadrapać.
Można było spodziewać się, że to na krótką chwilę ściągnie na nich uwagę gawiedzi.
Lubił pić piwo, zwłaszcza w tym towarzystwie. Chociaż bardziej wolał mocniejsze alkohole i jak dobrze pójdzie, te też trafią na stół, do którego miał zamiar się dosiąść.
Nie pochwaliłby tego, ale czego innego spodziewał się po dziwce? Ale może uda się jej coś osiągnąć albo napyta sobie biedy. Ewentualnie jej starania będą przyczyną burdy i bójki, którą zainicjuje. Więc pozostawało mieć nadzieję, że nie dostanie ku temu powodu. Na korzyść tego, by jednak siedzieć cicho też przemawiało to, że ci strażnicy mogli uznać go za podejrzanego z powodu jego wyglądu albo czegoś innego. Ewentualnie naprawdę coś wiedzą, ale był zdania, że gdyby tak było pewnie chcieliby spełnić swoją powinność. Choć mogło być tak, że coś wiedzieli i czekali na dogodny moment.
Śledził uważnie reakcje tych mężczyzn i wiedział po nich, że gdyby przyszedł z pustymi rękami, mógłby mieć znacznie trudniej i pewnie tak czy siak, musiałby zaoferować im dzban piwa. Bardzo chętnie usiadł na krześle, które jeden z tych opojów odsunął nogą. Zwłaszcza, że dzban z piwem bezpiecznie spoczął na blacie tego stołu.
Nie byli zbyt rozmowni, co pod wieloma względami nie było złe, jednak niewątpliwie będzie musiał wciągnąć ich w konwersację. Sam nie był miejscowym, ale w ich przypadku miał takie wrażenie, że również stąd nie pochodzą. Chociaż pozory mogą mylić.
Napełnił swój kufel piwem, by po chwili ponownie unieść dzban z piwem. Był gotów im dolać tego zacnego trunku - który nie będzie zasługiwać na to miano, jeśli będzie smakować jak szczyny - lub napełnić na nowo ich kufle.
Teraz była właśnie chwila prawdy, bowiem podniósł swój kufel i upił duży łyk piwa. Teraz przyjdzie mu się przekonać, że to wyborny trunek czy skwaśniałe piwsko, które można z powodzeniem nazwać szczynami czy pomyjami.
Sam powiódł spojrzeniem za gestem chrząkającego, starszego mężczyzny i postanowił odpowiedzieć na jego słowa.
- Niewątpliwie też będzie padać przez większość nocy, taka parszywa pogoda. Jesteście stąd? - przyznał i ciężko westchnął, dla lepszego efektu. Niektórzy lubią jak się myśli podobnie do nich, uczestnicy w tak błahych sprawach. A też chciał skierować rozmowę na inne tory, które być może pozwolą mu się dowiedzieć skąd są i co ich tutaj sprowadza i być może, jakie oni mają interesy.
Nie miałby nic przeciwko towarzystwu pięknej kobiety i zapewne ta dwójka też by nie miała, ale jego kobieta była zajęta bajerowaniem strażników. Możliwe, że dzięki temu szybciej zjedzą, wypiją i stąd odjadą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Lis 21, 2016 7:53 am

Jeden z nich złapał bardzo szybko przynętę i dał się zauroczyć, ale to w sumie dobrze. Przynajmniej miała pewność, że panowie lubią panie. A to mogło znacznie ułatwić jej pracę. Problemem jednak był drugi z tych amarytów, który zachowywał się nieco oschle. Cóż przyzwyczaiła się do tego, że niektórzy mężczyźni w jej towarzystwie bywają podejrzliwi czy nawet nieufni. Cóż poradzić? Taka jej uroda.
-Och… od kiedy bycie na służbie oznacza nie możność wypicia czegoś ciepłego – zwłaszcza gdy parszywa pogoda – w miłym towarzystwie? – Zagadnęła wesoło i mimo wszystko podsunęła im te kufle. Wciąż też nie zmieniała swojej pozycji, a na pytanie czy tu pracuje cicho i słodko się roześmiała. -Nie, ale nie trzeba chyba pracować w karczmie, by móc się do kogoś dosiąść? – Była rozbawiona, ale nie miała problemów z odpowiadaniem na ich pytania. W końcu to nie chodziło o to, by im uniemożliwiała zdobycie pewnych informacji, wzbudzając ich czujność. A żeby w sumie ją jeszcze bardziej osłabić, pozwoliła sobie usiąść na kolanach tego bardzo zainteresowanego nią strażnika. Uśmiechnęła się do niego słodko.
-Mogę sobie tu siąść? – Wymruczała, by potem spojrzeć na drugiego, niechętnego strażnika. -Przystanek w czasie obchodu, czy może krótka przerwa w czasie ważnego zadania? – Zapytała i postawiła uszka na sztorc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Lis 22, 2016 7:38 pm

Uff, przynajmniej obyło się bez sprośnych dźwięków. Sporo się tego panicz Bern nasłuchał w akademiku, bo studenci wyczyniali naprawdę przeróżne rzeczy... więc miał już tego trochę powyżej uszu. Tak więc mógł się skupić na swoim zadaniu, chociaż szczerze powiedziawszy, to zawodowym szpiegiem nie był.
Chrapanie go nie zainteresowało, a ciszę zinterpretował po prostu tak, że uznał dany pokój za opuszczony. Najbardziej podejrzane okazało się to dziwne szuranie. Początkowo Elouan myślał, że to skrobie sobie jakaś mysz czy inny szczur, ale potem szybko skojarzył fakty, że były to odgłosy pakowania. Skąd to wiedział? Ha... przecież nie tak dawno sam się pakował w bardzo pospieszny sposób.
Pozostało więc tylko zajrzeć przez dziurkę od klucza i wypatrzyć, czy rzeczywiście w środku znajdował się ów blondynek. I czy miał towarzystwo. Bo jeśli z kimś był, to wpadanie na hurra do pokoju nie było dobrym pomysłem. Ale jeśli był sam, to panicz miał zamiar po prostu wejść do tego pokoju i na dzień dobry walnąć zakłopotaną minkę - na zasadzie "oj, chyba pomyliłem pokoje". Dobry blef to podstawa, co nie?
Gdyby jednak gość nie był sam, to nie pozostanie nic innego jak tylko bawić się w podglądacza i podsłuchiwacza dalej. A nuż widelec coś się interesującego usłyszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Lis 23, 2016 8:32 am

Czy mężczyźni wygoniliby Mavetha od stołu, gdyby nie przyniósł tego piwa... Pewnie nie, przynajmniej mieli coś do roboty dzięki jego obecności. Czy coś. Alkohol, w każdym razie, był zawsze mile widziany - może w końcu odpowiedniej jego ilości uda się choć trochę rozruszać tą smętną "imprezę"?
Samo piwno nie było może jakimś ósmym cudem świata, ale trzymało standardy. Ardeńskie browary znane były na całym świecie ze swoich trunków, więc i w karczmach na terenie imperium rzadko zdarzało się natknąć na wykręcające mordę spienione szczyny.
Nie ma to jak rozmowy o pogodzie. Może Elouan powinien wziąć przykład z kolegi i wbić do cudzego pokoju z tekstem "ależ dziś pada, nieprawdaż?" na ustach? Istniała szansa, że gość byłby w takim szoku, że nawet nie wywaliłby go za drzwi.
Czy byli stąd?
- Broń Panie. - mruknął mało entuzjastycznie młodszy z mężczyzn, a drugi pokiwał głową z kwaśną miną.
- Tu to tylko problemy, jakie rebelie i czarodziejskie wybuchy. Niedobre miejsce. Ale lady zdecydowała się odwiedzić wuja, więc hrabia nas z nią posłał, dla ochrony, sam pan rozumiesz. - wyjaśnił starszy, wzruszając szerokimi ramionami - Chwalić Pana, że już wracamy. - dodał, zapijając te żale kolejnym łykiem piwa.
- A waszmościę co tu sprowadza? Daruj pan, ale nie wyglądacie mi na kupca. - dodał, przyglądając się Mavethowi nieco uważniej.
Co szkodzi się napić, jak człowiek na służbie jest? Wojak nabzdyczył się trochę bardziej, wyraźnie średnio wiedząc co na takie pytanie należałoby Maroo odpowiedzieć.
- Potrzebuję porozmawiać z kimś, kto tu pracuje i jest stąd, a nie. - burknął, podczas gdy jego kolega zupełnie go ignorując, podsuwał już dziewczynie krzesło. Się znalazł rycerz w lśniącej zbroi, nie ma co...
- Widzi panienka, my to jesteśmy w trakcie bardzo ważnego zadania, można by rzec: sprawa życia i śmierci! - wyjaśnił jej ze zdecydowanie nadmiernym dramatyzmem, po czym uśmiechnął na tyle czarująco, na ile czarujący potrafi być przemoczony i wymemłany podróżą przez błotny krajobraz strażnik o niezbyt wysokim ilorazie inteligencji - Ale to ściśle tajne, rzecz jasna. - dodał jeszcze, bo jakże by inaczej.
Tym czasem na piętrze Elouan kontynuował swoją misję szpiegowską. Mniejsza z tym, w jakim celu. Przykucnął i zajrzał przez dziurkę od klucza, ale zamiast jakiś ciekawych szczegółów anatomicznych, których można by się na tej wysokości spodziewać, ujrzał jedynie kawałek pustego łóżka, na którym leżał zwinięty koc i jakieś rozsypane po nim drobiazgi. Pokój nie wydawał się zbyt duży, więc jeśli w środku była więcej niż jedna osoba, to musieli się tam trochę ścieśnić, skoro nikogo nie było chwilowo w polu widoku maga-podglądacza.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Lis 23, 2016 4:59 pm

Starał się słuchać, w dalszym ciągu rozmowy ukochanej z tymi strażnikami. Zwłaszcza, że chciał mieć w jakimś stopniu rękę na pulsie i jakieś pojęcie o tym. Chociaż prawdą było to, że ona – jeśli zdobędzie ważne informacje – podzieli się nimi z nim. Tak samo on to uczyni, o ile się czegoś dowie. To w jakimś stopniu było jego zamiarem.
Jeśli się dowie tego, czego chciałby się dowiedzieć… śmiało mógłby się zabawić. Może tutaj jest tylko jedna piękna dziewka, a po więcej musieliby udać się do zamtuza, lecz mocniejszy alkohol wystarczy i chociażby gra w kości czy w karty.
Było więc znośne, a biorąc pod uwagę ilość piw, które wypił w swym życiu było dobre. Zwłaszcza, że niektóre z nich smakowały właśnie jak szczyny. Dlatego chętnie się uraczył tym piwem. Dobrze mu to zrobi po długiej i niezbyt przyjemnej podróży w deszczu i w siodle.
Zdecydowanie to było ważne, przynajmniej w jakimś stopniu. A też dowiedział się czegoś więcej niż tego, że nie są stąd. A mianowicie tego, że są dobrze zorientowani w tym, co się tutaj dzieje i że chronią szlachciankę. Więc też niektórzy mieli trochę pieniędzy, od których powinien ich uwolnić.
- A skąd jesteście? Jakie problemy? Rebelie i czarodziejskie wybuchy? Słyszałem, że w tych stronach czarodziei wszelkiej maści jest zatrzęsienie. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Oczywiście, bezpieczeństwo pani najważniejsze – zapytał ich, zarówno o to, skąd są i o jakich dokładnie problemach mówią, bo może dowie się więcej niż od łowczyni i maga, który z nimi podróżował. Dla dobra sprawy też zgodził się z nimi w paru kwestiach.
- A dokąd zmierzacie? Być może zmierzalibyśmy w tę samą stronę. Mówicie, że to niedobre miejsce i bezpieczniej byłoby podróżować w większej grupie – zadał im kolejne pytanie i przedstawił im też oczywisty argument, który może ich skłoni do tego, by mu to ujawnić. W końcu wszyscy na tym mogliby skorzystać. Upił kolejny łyk piwa i cicho chrząknął.
Należało się spodziewać takiego pytania ze strony jednego z wiernych psów lady. Tak, jak tych uważniejszych spojrzeń, jakie na sobie czuł. Widać było, że przebywają dużo czasu ze szlachtą albo nawet się z niej wywodzą, biorąc pod uwagę wyszukane słownictwo.
- Szukam kogoś. Ten białowłosy mężczyzna, który mi towarzyszył najął mnie, bym odnalazł jego zaginionego krewnego. Też czarodzieja, zaraza jedna. Dobrze zapłacił, przecie bym nie odmówił. Widzieliście takiego cudaka z białymi włosami, czarnymi albo brązowymi oczami? Są dość podobni do siebie – pozwolił sobie wyjaśnić po tym, jak wysączył kolejny łyk piwa. Sami domyślą się, czym się zajmuje… na podstawie tego, co powiedział a co w sumie podsunął sam nieobecny Elouan. Nie miał co prawda wszystkich szczegółów ani dokładnego rysopisu tego mężczyzny, czarodzieja, ale może coś wiedzą. Mówił też na tyle cicho, by nikt inny go nie usłyszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Lis 23, 2016 6:44 pm

Mało się nie roześmiała widząc nabzdyczoną minę tego mężczyzny. Właściwie to miała wielką ochotę się roześmiać, czego ostatecznie nie zrobiła. W końcu należało zachować pewne pozory czy może raczej wciąż grać w tę grę, którą w sumie zaczęła.
-Och, to możesz ze mną porozmawiać. Być może będę umiała ci pomóc, odpowiedzieć na twoje pytanie – powiedziała z uśmiechem. W sumie to można powiedzieć, że była stąd. Nie dosłownie z tej wsi, ale można powiedzieć, że Wir to był jej dom i jeśli potrzebowali jakichś informacji, mogła im ich udzielić. Chociaż to w sumie zależało, co to za informacje. Bo zdecydowanie nie będzie im pomagała w złapaniu siebie, czy chociażby swojego ukochanego. Zwłaszcza tego drania, który na szczęście nie zwracał na nią teraz większej uwagi.
A przynajmniej nie powinien, bo robiła rzeczy… cóż, jeśli będzie bardzo potrzebowała nie zawaha się zrobić tego, co trzeba.
-Och, bardzo ważne zadanie? W dodatku tajne, to muszą być panowie… bardzo poważnymi osobami. A także bardzo ważnymi – powiedziała z czymś na kształt zachwytu. Takiego, jaki prosta dziewka mogłaby wyrazić na wieść, że ma do czynienia niemal z królem czy księciem. -Wasze życie musi być szalenie ciekawe. Nie mylę się prawda? A wy musicie też być bardzo odważni – słodziła najlepiej jak umiała. Chociaż domyślała się, że praca strażnika to nie łatwe zadanie. Zwłaszcza, jeśli miało się do czynienia z takimi jak Maveth. No i jeszcze gorszymi ludźmi, którzy nie mieli wiele do stracenia, a chętnie odebraliby wiele innym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Lis 24, 2016 6:18 pm

Pan mag podglądacz spodziewał się ujrzeć bardzo interesujące rzeczy (i mowa tu nie tylko o szczegółach anatomicznych), ale niestety srodze się zawiódł. Nie zobaczył żadnej postaci, ale drobiazgi porozrzucane na łóżku sugerowały, że pokój był zamieszkały. No cóż, nie pozostało więc nic innego jak tylko zaryzykować i wejść do środka. Oczywiście bez pukania. Czemu? Skoro blef z pomyleniem pokoju ma się udać no to nie powinno się pukać. Przecież nikt nie puka wchodząc do własnego pokoju, prawda?
Tak więc Elouan wszedł do środka (o ile drzwi rzeczywiście były otwarte) i stanął sobie na środku niczym przysłowiowy słup soli. Rozejrzał się uważnie, robiąc duże oczy... co miało sugerować zdziwienie.
- Przepraszam najmocniej... chyba pomyliłem pokoje - powiedział cicho, odgrywając speszone i bardzo zakłopotane niewiniątko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Lis 24, 2016 7:02 pm

Skąd byli?
- Spod Amper, właśnie tam wracamy. - mruknął młodszy z miną mówiącą, że najchętniej to już byłby w domu i miał te całe wycieczki po Ardenii za sobą.
- Ci czarodzieje to same problemy, zawsze to powtarzam. - wtrącił drugi, kręcąc głową znad swojego piwa - Dobrze, że naszych okolicach jest ich mniej, bo niebezpiecznie by było mieszkać koło takiego. - skwitował tonem prostego człowieka, co się na czarach nie zna i od magicznych wybuchów wolałby trzymać się z daleka. Jego towarzysz zgodził się z nim skwapliwie.
Mężczyzna zaśmiał się krótko, chropowato, na te słowa o podróżowaniu w większej grupie.
- Toć te trakty nie są niebezpieczne, żeby się bronić było zaraz trzeba. Ino uciążliwe, tyle z tego. - wyjaśnił. Maveth nie miał się czego bać, nikt mu tam z dupy nie zrobi jesieni średniowiecza raczej. Raczej...
Obaj zamyślili się wyraźnie, gdy nowy kolega opisał im poszukiwanego przez siebie zbiega. Widać było, że myślenie kiepsko im idzie - raczej nie byli urodzonymi ani filozofami, ani detektywami. Ostatecznie obaj pokręcili tylko głowami.
- Takich z białymi włosami to tu dużo, ale żeby który skośny był do tego to nie widziałem. - odparł jeden, zapijając tą informację kolejną porcją trunku.
Wir... Wir było spory kawałek stamtąd, w sumie teraz wracali powoli w jego kierunku. Śmiesznie się to wszystko składało.
Naburmuszony strażnik obrzucił ją taksującym spojrzeniem. Chyba poważnie wątpił w to, żeby faktycznie mogła im pomóc. W końcu nawet nie pracowała w karczmie! Skąd mógł mieć pewność, że nie nakłamie mu w żywe oczy, nawet gdyby faktycznie co wiedziała? Nawet nie miałby jak jej później znaleźć, żeby zaciągnąć przed sąd za oszustwo.
- Daruj sobie. - burknął, po czym wstał od stołu i wołając karczmarza zirytowanym tonem, ruszył w kierunku baru, zostawiając ćwierkającą Maroo samą ze strażnikiem numer dwa, który z radością dawał się wplątywać w te przesłodzone dysputy. Widać trakt mu się dłużył, a samotność nie służyła - kto lepiej na to potrafił zaradzić niż taka oto urocza panna?
- Nie przejmuj się nim, panienko. Mój kompan jest dziś coś nie w sosie, pewnie wstał z rana lewą nogą. - poinformował ją teatralnym szeptem, nachylając przy okazji w jej kierunku poufale, po czym zabrał za dalsze puszenie.
- Nie chcę się chwalić, ale przyznano nam tą misję na specjalne polecenie komendanta. Nie wolno mi zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale... - widać było, że to zawahanie się w jego głosie było tylko udawane, bo aż się palił do wypaplania wszystkiego co się dało, choćby i tylko po to, by zrobić na pannie wrażenie - ... w okolicy dzieją się bardzo niepokojące rzeczy, panienko. Radzę szczególnie uważać. - ostrzegł, przybierając poważniejszy, trochę dramatyczny ton.
Drzwi do pokoju, który wybrał sobie na "swój" Elouan, w rzeczy samej były otwarte - wyraźnie mieszkaniec zapomniał przekręcić w nich klucza, albo po prostu nie miał na to czasu w pośpiechu. W sumie to na człowieka spieszącego się właśnie wyglądał: w pół ruchu przerwał pakowanie torby i zamarł tak na dobry moment, wlepiając zielone ślepia w sterczącego naprzeciwko niego panicza Berna. Dwa słupy soli, pięknie.
- Och..? - chwilowo jedynie tyle zdołał wydusić, nim wreszcie ogarnął się na tyle, by trochę nerwowo wcisnąć trzymaną w rękach koszulę do worka podróżnego.
W międzyczasie rozglądający się po pokoju Elouan miał okazję przyjrzeć się wszystkiemu dokładniej. Pokoik był malutki i ciasny, a jednak zdołano wepchnąć do niego dwa łóżka i niewielki kufer ze stojącym na nim wiadrem, obecnie pustym. Jedno łóżko, to które widział wcześniej przez dziurkę od klucza, wyglądało bez dwóch zdań jakby ktoś na nim spał, na drugim zaś leżało co prawda kilka rozrzuconych przedmiotów, ale koc zaścielony był gładko i posłanie nie wyglądało, jakby nosiło ślady użytkowania.
Pośród rozrzuconych w pokoju rzeczy Elouan nie zauważył niczego ewidentnie podejrzanego - może gdyby udało mu się przyjrzeć tym fantom z bliska i trochę w nich pogrzebać, to coś by się dało z tego wyczytać, ale po pobieżnym rzuceniu okiem na całość stwierdził tam głównie obecność jakiś ciuchów i przedmiotów codziennego użytku - żadnych oczywistych magicznych ksiąg, podejrzanych kryształów...

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Lis 24, 2016 10:38 pm

Pokiwał głową, słysząc o Amper. Było to miasto, w którym jego noga nie powinna więcej stanąć. A przynajmniej tak sobie obiecał.
- Możliwym będzie przyłączenie się do was? Przynajmniej przez jakiś czas. Mniemam, iż to zależy od decyzji jaśnie pani – zapytał ich obu, bo prawdą było, że niewątpliwie będą zmierzać w tę samą stronę. Przynajmniej przez jakiś czas. Chociaż musiał wybadać, czy to będzie decyzja szlachcianki czy po prostu mogą jechać sobie spokojnie gdzieś z tyłu.
- Czyli niewiele się zmieniło od ostatniego razu, kiedy zawitałem w te strony… - wymruczał bardziej do siebie niż do nich, chociaż było – w jego mniemaniu – zręczne kłamstwo. Chociaż naprawdę dawno ruszył się poza Wir, ale tam było mu dobrze.
- Zaiste. Dobrze prawisz. Sam bym nie chciał mieszkać obok czarodzieja, ale taki mnie najął i dobrze opłacił…. Darownemu koniowi w zęby się nie zagląda - odparł i się z nimi zgadzał, analizując to, co oni mówią. Razem z nimi mógł sobie ponarzekać na czarodziei, zwłaszcza na tego, który niby go najął.
Ale gdybym musiał to aż strach pomyśleć – dodał takim samym tonem, bo przecież sam był prostym człowiekiem. Napił się po raz kolejny piwa i ponownie chrząknął. Przy piwie naprawdę dobrze się rozmawia.
Czekał na ich odpowiedź, nawet, jeśli będzie to bardzo niezadowalająca. Cokolwiek mu powiedzą, o ile zdradzą coś, co naprowadzi go na ślad złodzieja, którego musiał okraść.
Może piwo im bardziej rozwiąże języki, co byłoby mimo wszystko pożądane. Chociaż można było odnieść wrażenie, że to ślepy zaułek.
- A nie skośny? Albo jakiś cudak, który zawitał do tej karczmy mniej lub bardziej pasując? Czego to ci chędożeni czarodzieje nie potrafią… dlatego pewnie wpasowanie się w miejscowych to nie problem – zadał im parę pytań odnośnie tego, kogo szukali. Możliwe, że jakiegoś dziwaka zauważyli, a przecież czarodzieje idealnie pasują do czegoś takiego. Co też widział po tym, który im towarzyszył. A też proście ludzie, w tym on, myśleli, że dla maga to nie problem takie czary.
A karczmarz będzie wiedział? – Dopytał, dolewając piwa do swojego kufla. Nie odstawił dzbana, tylko wciąż trzymając go w dłoni za ucho wyciągnął go w ich stronę. Chętnie im poleje. Chociaż też musiał miarkować, by oni powiedzieli mu jak najwięcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Lis 26, 2016 11:33 pm

Maroo uniosła w górę jedną z brwi, ale prawda była taka, że dąsy tego strażnika nie robiły na niej wrażenia. Miała jednego, wiecznie obrażonego drania. Drugiego do szczęścia nie potrzebowała. Niemniej odprowadziła go spojrzeniem, by potem wrócić nim do tego strażnika, który pozostał. Był towarzystwem stokroć lepszym, niż ten nadąsany.
-Dobrze, nie będę. Chociaż to przykre, że po długiej podróży odmawia sobie pewnych przyjemności. Może właśnie tych przyjemności mu brak lub tęskni za swoją niewiastą? – Och tak, te romantyczne podteksty, bez tych zdecydowanie się nie dało. Choć to by po części w sumie tłumaczyło, dlaczego oparł się jej wdziękom. A może po prostu dla niego była zbyt bezpośrednia i winna nieco przystopować? Będzie musiała spróbować tej drugiej wersji, ale to w swoim czasie. I o ile faktycznie będzie trzeba.
Ale na razie się na to nie zapowiadało.
-Och to brzmi naprawdę ciekawie. I miałam rację, to bardzo, ale to bardzo ważna misja – powiedziała z uśmiechem i niemal zaklaskała w ręce, niczym mała dziewczynka. Oj tak, teraz była słodka i bez trudu grała, taką naprawdę zauroczoną. A jej oczy stały się większe i uszy stanęły słodko na baczność, gdy wspomniał o tych niepokojących rzeczach.
-Niepokojące rzeczy? Co ma pan na myśli? – dopytywała z nieudawanym zaciekawieniem. -Na coś… szczególnego uważać, czy ogólnie na wszystko? – I w ten sposób strażnik dostał swoją publiczność i dwie minuty sławy. Niech korzysta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Lis 27, 2016 10:30 pm

Zaiste zrobiła się dość zabawna sytuacja, bo dwóch elegancików stało naprzeciwko siebie i nie mogło wydusić ani słowa. Wgapiali się w siebie, robiąc duże oczy (dobra, Elouan robił mniejsze, bo ciężko wybałuszyć skośne ślepia) i kisząc się w niezręcznej atmosferze.
Chwila milczenia i ogólnego zaskoczenia wystarczyła paniczowi Bernowi, aby ogarnąć, że blondynek był w pokoju sam. A to dobrze, bo lepiej się nie użerać z dwoma podejrzanymi typami, tylko z jednym. Niestety pospieszne oględziny nie wykazały niczego podejrzanego.
Elouan zrobił krok w tył, udając że planuje się wycofać, ale w ostatniej chwili się zatrzymał i przybrał zatroskaną minkę.
- Nie chciałbym być nieuprzejmy czy wścibski... ale czy coś się stało? Wyglądasz drogi panie, jakbyś uciekał przed stadem demonów. Mogę w czymś jakoś pomóc? - i na sam koniec firmowy uśmiech panicza, czyli uprzejmość i elegancja w stu procentach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Lis 28, 2016 1:57 am

Mężczyźni tylko wzruszyli ramionami.
- To już nie nasza decyzja. - odparł starszy, popatrując w kierunku wybrzydzającej obecnie nad winem kobiety siedzącej kilka stolików dalej.
- Chociaż myślę, że pani nie pogardziłaby jakąś dodatkową rozrywką. - dodał mruknięciem drugi. Baba definitywnie się nudziła i przez to szopki jakie odstawiała, dwa razy mocniej odbijały się na jej biednych, zestresowanych służących.
Wszyscy pokiwali zgodnie głowami. Od czarodziejów najlepiej trzymać się na dystans, bo cholera wie, co takim do głowy może przyjść, ot co! Chałupę człowiekowi z dymem puszczą, nim ten się obejrzy.
Czy nie skośny? Brwi zostały zmarszczone po raz wtóry.
- Odkąd przyjechaliśmy to ze trzech się przewinęło. - stwierdził jeden po chwili namysłu - Ale nie wiem, ja to żem nie liczył. Karczmarz pewno tak... Albo nasza pani, ona tu ma oko na wszystko, zdziwiłbym się jakby co jej umknęło. - uśmiechnął się trochę krzywo.
Strażnik, który pozostał z Maroo, zarechotał na jej insynuacje jakoby jego koledze baby było potrzeba i to na gwałt.
- Za matką pewno tęskni, od domu za daleko. - odparł rozbawiony, po czym uśmiechnął się do niej szerzej i też dość przy tym dwuznacznie - Ale to prawda, trakt czasem straszliwie się dłuży, czyż nie?
Nie ma to jak suszący zęby w "szarmanckim" uśmiechu strażnik, bez dwóch zdań... Gdyby Maroo miała monetę za każdego takiego, którego spotkała w życiu, to nie musiałaby pracować do grobowej deski, a żyłaby przy tym jak księżniczka.
Na co uważać?
- O, w tej okolicy to lepiej się w las nie zapuszczać, panienko. - ostrzegł prawie biorąc całą tą gierkę na serio - Mówi się, że podróżni znikają tu czasem... Ale jeśli jedziemy w tą samą stronę, to możemy panienkę kawałek odeskortować. Tak dla bezpieczeństwa. - zaproponował natychmiast
Blondynek Elouana powoli wracał już do siebie i chyba z początku faktycznie uznał, że mag po prostu się pomylił i teraz grzecznie opuści jego pokój... Nic jednak bardziej mylnego. Skośny kolega zafundował mu pytanie w zestawie z firmowym uśmiechem numer pięć, a tamten znów trochę się zaciął.
- Em... - wydukał, trochę nerwowo podnosząc dłoń, by odsunąć spadające na twarz, jasne włosy - Po prostu... Po prostu trochę się spieszę, to nic takiego. - wyjaśnił pobieżnie, posyłając paniczowi Bernowi trochę niepewny uśmiech - Chciałbym być w Lys przed zmrokiem... - dodał, chociaż z doświadczenia Elo, chłopak musiałby nieźle galopować, by swój cel osiągnąć.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Lis 28, 2016 3:56 pm

Westchnął cicho, słysząc odpowiedź tych mężczyzn. Czyli zdecydowanie będzie musiał zwrócić się do tej paniusi.
- Pomówię z nią niebawem – powiedział. Wiedział, że może to nie być łatwa rozmowa. – Jestem w stanie zapewnić jej takową – dodał, uśmiechając się szelmowsko. Kobieta, która krzyczy w nocy nie warczy w dzień. Chociaż prawdą było, że nie zagwarantuje jej typowych dla szlachty rozrywek, chyba, że ona lubiła hazard. Możliwe, że tak właśnie było.
Wreszcie jakaś dobra wiadomość, bo okazało się, że przewinęło się trzech takich osobników, którzy odpowiadali bardzo szczątkowemu rysopisowi. Któryś z nich mógł być ich złodziejem ze zdolnościami magicznymi.
Chociaż oni też nie byli pewni, bo nikt rozsądny nie liczyłby gości przebywających w tej gospodzie. Dlatego… mogło być trzech, ale równie dobrze mógł być jeden albo dwóch. A nawet i żadnego.
- Możecie poprosić swą panią do tego stolika czy jesteśmy dla niej… nieodpowiednim towarzystwem? – Zapytał ich, rozważając najlepsze wyjście. Wiedział, co dalej zrobić, ale wolał uniknąć wstawiania i skupiania na sobie na nowo uwagi strażników. Chociaż możliwe, że to będzie musiał zrobić.
Jego ukochana może okaże się na tyle zajmująca, że nie będą zwracać na niego uwagi. Zwłaszcza, że nie robił nic złego. Ale też lepiej tak spróbować, bo wtedy może ta nadęta paniusia nie będzie pomstować na niego, tylko na jednego ze swych sług. Pociągnął kolejny duży łyk piwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Lis 28, 2016 9:43 pm

Roześmiała się na to wspomnienie o matce, ale prawda taka, że wielu mężów źle znosiło rozstanie ze swymi matkami, żonami czy… kochankami. Niemniej było to bardzo zabawne, podobnie jak kolejne słowa tego strażnika, ale tych już śmiechem nie skomentowała, a zamiast tego w nieco inny sposób.
-Straszliwie, żebyś wiedział – wymruczała z równie „szarmanckim” uśmiechem, chociaż w jej przypadku wyszedł on zdecydowanie… słodki. W końcu nie była mężczyzną by uśmiechać się szarmancko. Ale mniejsza już o to. Późniejsze słowa, nieco ją zaciekawiły. Właśnie dlatego uniosła uszy i zrobiła zdecydowanie większe oczy.
-Do lasu? Dlaczego? Są tam jakieś potwory czy może… jakaś… banda się tam zaszyła? – Dopytywała zaciekawiona. Brzmiało to naprawdę interesująco, ale też bardzo na swój sposób niebezpiecznie. -A w którą stronę panowie jadą? I czy z tym czymś w lesie, porządku nie powinni panowie zrobić? W końcu… to niebezpieczne. A znikają jacyś określeni… podróżni, czy wszyscy? – Musiała dopytać, bo to było naprawdę interesujące, poza tym istniała szansa, że dowie się czegoś istotnego dla ich misji. Już nie wspominając o tym, że dość dobrze szło jej odwracanie uwagi od reszty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Lis 29, 2016 8:49 pm

Ciężko się oprzeć firmowym uśmiechom panicza, oj ciężko. Skośne dranie zawsze wiedziały jak wykorzystać swój urok osobisty i jak omamić drugą osobę przesadną uprzejmością. Więc nic dziwnego, że biedny blondasek się zaciął. Żeby pozbyć się Elouana z pokoju, będzie musiał go chyba wypchnąć, bo uparta skośna menda nie miała zamiaru się ruszyć, póki się nie dowie czegoś ważnego.
- Przy dobrej pogodzie i bardzo szybkim galopie to by się mogło udać. Ale mamy fatalną aurę i może się zdarzyć, że zastanie cię noc, drogi panie... zanim zdążysz dotrzeć do Lys czy do innego cywilizowanego miejsca. A to trochę niebezpieczne. Nie lepiej zostać tu chwilę i wyruszyć rano?
No proszę, jaki zatroskany ten nasz białowłosy koleżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Lis 30, 2016 6:44 am

Obaj mężczyźni parsknęli śmiechem na wspomnienie Mavetha o tym całym "zapewnianiu rozrywki" ich pani, najwyraźniej podejrzewając jaki rodzaj spędzania czasu tamten miał na myśli. Kiedy jednak nowy towarzysz zapytał o poproszenie lady do stolika, tylko pokręcili głowami.
- Nie za często masz pan do czynienia ze szlachtą, co? - mruknął starszy, pociągając kolejny łyk piwa - W Ardenii bogaci ludzie nie ruszając się nigdzie, jeśli nie muszą. - dodał, wyraźnie za oczywiste uznając, że Maveth nie pochodził z okolicy. W sumie biorąc pod uwagę jak bardzo różnił się wyglądem od dosłownie wszystkich osób przebywających obecnie w karczmie, to trudno się było temu dziwić.
Strażnik wyglądał na szalenie z siebie zadowolonego - chyba uznał, że "podrywanie" Maroo idzie mu całkiem nieźle i dodawało mu to tylko pewności siebie... A przy okazji też rozwiązywało język.
- Trudno orzec, tajemnicza sprawa. - odparł, nachylając się w jej stronę - Zgłoszono nam, że kilku podróżnych zaginęło w tych stronach, ale wieśniacy z okolicy nic nie chcą gadać. Powtarzają tylko w kółko, że oni to nic nie widzieli. - potrząsnął głową - Można zwariować, jak człowiek nie wpadnie choć na chwilę na szklaneczkę czegoś mocniejszego.
Biedni strażnicy! Tyle pracy i jeszcze okropna pogoda ich dopadła! Czyż ze wszech miar nie należało im się współczucie?
- Jedziemy na północ, chcemy przepytać ludzi w okolicznych wioskach. - dorzucił jeszcze. I chętnie jej potowarzyszy, ot co!
Na piętrze zaś Elouan ani myślał wyleźć z pokoju biednego chłopaka. Nie dadzą się człowiekowi spakować w spokoju! Skaranie boskie z tymi skośnymi draniami, no naprawdę.
Blondyn zrobił minę nieporadnego dziecka i przez chwilę wyglądał tak, że panicz Bern nie mógł oprzeć się myśli, iż chociaż tamten wyraźnie próbował zgrywać samodzielnego i dorosłego, w większości miejsc nie uznano by go nawet za pełnoletniego. Wrażenie to jednak ustąpiło zaraz, gdy chłopak przywołał na twarz uśmiech. Całkiem serdeczny, zresztą.
- Słyszałem, że okolice Lys nie są szczególnie niebezpieczne, no i komu chciałoby się urządzać napady na trakcie w taki deszcz? - skontrował jego pytanie własnym - Chyba zaryzykuję. Nie chcę spóźnić się na rozpoczęcie. - dorzucił pogodnie, mając zapewne na myśli rozpoczęcie zajęć na uniwersytecie.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Lis 30, 2016 8:13 pm

Uniósł jedną z brwi, słysząc ich śmiech. Mógł się z nią chędożyć, mógł pograć z nią w karty czy w kości. Mógł też opowiadać jej anegdotki, które być może ją rozbawią.
Odrobina ruchu nikomu nie zaszkodziła, ale przecież szlachta była grupą bardzo zepsutych, zdegenerowanych przez bogactwo i za nic nie można było liczyć, że pofatygują do nisko urodzonych na własnych nogach.
- Nie… zwykle oni do mnie przychodzą, chcąc skorzystać z mych usług – odpowiedział. Tak niby też było z tym czarodziejem, który go rzekomo najął. Ale teraz było coś, co on chciał od tej szlachcianki i to był znak, że musi się do niej pofatygować. – Prościej będzie, jak sam do niej podejdę. Panowie, wstrzymajcie konie z piciem, nie chcę by mnie ominęła dobra zabawa. A mag, który mnie najął nie szczędzi grosza na wszelkie zbytki – odpowiedział i cicho westchnął. Zwrócił się też do nich, licząc, że będą jego towarzyszami na część wieczoru. A na pewno się ucieszą, że nieobecny mag, którego wykorzystywał do swoich planów – cel uświęca środki – płaci za napitki i strawę. Za dziewczęta pewnie też by zapłacił, zwłaszcza, gdyby wymagała tego konieczność.
Nieco niechętnie, ciężko się podniósł i przeszedł do stolika, w którym siedziała niewątpliwie znudzona życiem i wszystkim innym szlachcianka.
Nie pytając, czy może zasiąść przy jej stole, odsunął wolne krzesło i na nim posadził swe szanowne cztery litery. Usiadł tak, by mieć dość dobry widok na strażników, chociaż to wymagało siedzenia bokiem.
Niechętnie też sięgnął ku swemu kapturowi, by go zsunąć z głowy. Wolałby tego nie robić, głównie przez to, co wcześniej twierdził i strażników, ale była to niewielka cena za informacje. A u niej może być trudniej wzbudzić zaufanie niż i u jej sług. Dlatego postanowił zaryzykować. Może uwierzy w to, że nie ma wobec niej złych zamiarów. Prawdą było jednak to, że zależało to od niej. Bo jeśli będzie zachowywać się na zasadzie „z plebsem nie gadam” to może przestać być względnie miły i porozmawiają inaczej, gdy tylko odejdzie stąd ta straż.
Uśmiechnął się szelmowsko do tej kobiety, z takim wręcz psotnym błyskiem w różnobarwnych ślepiach.
- Lubisz grać w karty albo kości? – Zapytał wprost kobiety zamiast zaczynać od tego, czy potrzebuje towarzystwa. Wiedział, że bogacze lubią takie formy rozrywki. A przynajmniej większość lubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Lis 30, 2016 10:55 pm

Można śmiało powiedzieć, że panu bardzo dobrze szło podrywanie Maroo, bo w sumie sama na to pozwalała. No i… potrzebowała tego poniekąd by dostać istotne informacje.
Również się pochyliła, tak by zrobiło się zdecydowanie „intymniej”, całkiem jakby rozmawiali o czymś faktycznie ważnym, jakiejś tajemnicy nie na uszy wszystkich. A to również musiało temu mężczyźnie pochlebiać, chociaż może nie to powinno być dla tego żołdaka najbardziej interesujące, a całkiem ładny wgląd na jej biust.
-Więc… tylko podróżni tam znikają? A wieśniacy nie chcą wam pomóc w dowiedzeniu się, co tam się w sumie dzieje? Nieciekawie. To musi być bardzo trudne zadanie w takim razie – można śmiało powiedzieć, że była w tym momencie faktycznie tym zaskoczona. Choć może ci wieśniacy mieli coś na sumieniu, że nie chcieli pomóc. Może to ich sprawka? Chociaż w to akurat nie wierzyła. Niemniej zaczęła się nad tym wszystkim zastanawiać, bo to było poniekąd interesujące. -Och to prawda, zatem zachęcam do napicia się ciepłego piwa, niestety już nie jest gorące.
Uniosła w górę obie brwi na wspomnienie o tym, że mogliby razem jechać na północ. Cóż mogliby, gdyby nie Maveth. Ze względu na niego, niestety to odpadało.
-Och to… w sumie jadę z moimi towarzyszami też… w tamtą stronę, ale chyba będę musiała ich zapytać – powiedziała z miłym uśmiechem. A skoro o nich mowa, jedno z uszu skierowała w stronę Mavetha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   

Powrót do góry Go down
 
Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień
Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Opowieści z tysiąca i jednego traktu :: Wieczorem przy ognisku :: Rozdział I:-
Skocz do: