Opowieści z tysiąca i jednego traktu

I o Tobie ktoś kiedyś napisze balladę... Może nawet zupełnie niezłą, kto wie?
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Gru 04, 2016 8:25 pm

Skośne dranie jak się na coś uprą, to nie ma zmiłuj. A że blondynek wydał się paniczowi podejrzany, to nie miał co liczyć na chwilę samotności. Po raz kolejny gadka Elouana wprawiła biednego chłopaka w osłupienie, ale co się dziwić? Skośni każdego przegadają, bo w końcu potrafili kłamać nie kłamiąc... i inne takie sztuczki.
- Cóż, to poniekąd racja. Nawet bandytom nie chce się czaić na obywateli w deszczu - panicz Bern zgodził się z rozmówcą, chichocząc przeuroczo. Jeszcze trochę, a zacznie wachlować rzęsami.
Potem jednak nasz paniczyk spoważniał, bo usłyszał coś, co włączyło mu w główce czerwoną lampkę. Rozpoczęcie roku akademickiego nie zaczynało się jutro. Wiedział o tym każdy student.
- Och, proszę się tak nie spieszyć. Przecież są godziny rektorskie, ze względu na święto - powiedział Elouan, szczerząc się przesłodko - To było ogłaszane jakoś tydzień temu, ale rozumiem, że mogłeś się trochę zakręcić, drogi panie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Gru 05, 2016 1:31 am

Widocznie wśród tych opcji panowie znaleźli coś wyjątkowo zabawnego, co poradzić? Zresztą Mav musiał przyznać, że wizja jego plotkującego z jakąś wymalowaną babką była dość zabawna - średnio przypominał jedną z jej zwykłych towarzyszek. Tekst o tym, że szlachta korzysta z jego usług tylko bardziej przyczynił się do tych ich śmiechów. Biedny, niedoceniony Maveth. Zanim poszedł rzucili mu jeszcze krótkie "powodzenia" i nawet lekko unieśli kufle, jakby w toaście pożegnalnym. Nie ma to jak darmowy cyrk do piwa.
Szlachciankę siedzącą nieopodal trudno było nazwać "dziewczęciem" - choć nie była stara, z dużym prawdopodobieństwem liczyła sobie lat więcej niż sam pan łotrzyk, nawet jeśli ukrywała to skrzętnie pod sporą porcją makijażu. Miała wysoko upięte, białe włosy i zdawałoby się, wiecznie znudzone spojrzenie. Na ten jego tekst powitalny tylko lekko uniosła jedną z siwych brwi, a siedzące obok niej jak na szpilkach służące wyraźnie pobladły.
- Lubię, kiedy tytułuje się mnie prawidłowo. - odparła dość kwaśno, mierząc go wzrokiem z zerową krępacją.
Strażnikowi, tym czasem, wcale ta intymność ze strony Maroo nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie - chętnie się chłopak dawał wkręcać w te jej flirty. W końcu kto by odmówił takiej uroczej, młodej damie, prawda..? Mniejsza, że żadna z niej była dama i pewnie gdyby przyszło co do czego, to do ślubu by się draniowi wcale nie spieszyło.
- Na to wygląda. A jeśli znikają też wieśniacy, to ich ziomkowie z jakiegoś powodu nie palą się, żeby nam o tym opowiadać. - westchnął teatralnie. Ciężkie jest życie strażnika, oj jakie ciężkie! Gdyby tylko dało mu się jakoś ulżyć..!
- Och, też jedziecie na północ? To się świetnie składa! - oznajmił wesoło, biorąc się za picie swojego piwa - Dokąd, jeśli można spytać? - zapytał, w sumie nie przejmując się tym, czy można. Zerknął też w kierunku Mavetha, który akurat ściągnął kaptur, by podyskutować z nabzdyczoną paniusią.
Blondyn, z którym rozmawiał Elouan chyba nie spodziewał się takiej odpowiedzi, bo uśmiech na jego buźce zamarł momentalnie i przez chwilę dzieciak wyglądał na zwyczajnie spłoszonego.
- Och, tak... Chciałem po prostu... - zaśmiał się trochę nerwowo, podnosząc dłoń do karku, by odsunąć na bok jasne włosy, a panicz Bern przez chwilę całkiem wyraźnie widział już cienie ześlizgujące się po jego drobnych palcach, jak wstążki wsuwające pomiędzy przeczesywane kosmyki.
- Po prostu chciałem być wcześniej, to wszystko. - wyjaśnił trochę nieskładnie.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Gru 05, 2016 7:10 pm

Czasem zdecydowanie nie rozumiał takich ludzi. I prawdą było, że wcale nie zamierzał plotkować. Zwłaszcza z tą jaśnie panią. O wiele lepszym źródłem wszelakich plotek były dziwki, które obsługiwały wielu bogatych i wpływowych klientów. Nie do końca było to naprędce wymyślone kłamstwo, bo był w stanie pracować dla każdego, kto ma sporo pieniędzy.
Pod wieloma względami kobiety były takie same, chociaż prawdą było, że próba nawiązania jakichkolwiek stosunków z tymi wysoko urodzonymi była trudniejszą kwestią. O wiele łatwiej byłoby mu taką zabić albo porwać. Ta kobieta mu łba na dzień dobry nie oderwie i prawdę mówiąc, powiedziałby, że jego kobieta byłaby to w stanie zrobić. Zwłaszcza, że ma pazurki. I wciąż pamiętał, jak po oddaleniu się od zamku dała mu w mordę.
Jedno było pewne – ta szlachcianka nie miała specjalnych względów u niego.
To powinno jej pochlebiać, zwłaszcza, że była od niego niewątpliwie starsza. Inną sprawą, że miał inny kanon kobiecego piękna. Tak jak wolał bardziej żywotne kobiety, z temperamentem. Trudno powiedzieć, czy ta kobieta sprawiająca wrażenie bardziej znudzonej życiem miała właśnie gorącą krew. Jedno było pewne – miała na pewno wszystko albo wszystko to, czego zapragnęła mogła dostać od ręki.
Pomimo reakcji jaśnie pani, jak i jej służących uśmiech, którzy przybrał w chwili, w której zasiadł do tego stołu nie zniknął z jego ust. Wydawał się być tym wszystkim niezrażony. A po prawdzie było mu prawie żal tej kobiety. Sam chciał się wzbogacić, osiąść gdzieś daleko od Wir i żyć niemalże jak król.
To byłby czas na skończenie z tym, danie swojej kobiecie, czego pragnie. Chociaż możliwym było, że odczuwałby pewien niedosyt. W końcu życie, które wiódł pomimo wielu, wielu minusów było pewne przygód, barwne. Możliwe, że byłby tym wszystkim znudzony, jak siedząca przed nim kobieta.
Powiódł spojrzeniem po tych służących, głównie po to, by ocenić ich wiek, urodę. Trudno powiedzieć o nastawieniu do ich pani. Chociaż… to, że siedziały jak na szpilkach też mu wiele mówiło.
- Zatem jak mam cię tytułować? Bo najwyraźniej bez tego nie zagrasz ze mną w karty czy w kości – zapytał jaśnie panią, bo prawdą było, że tego nie wiedział i za bardzo nie miał jak się dowiedzieć. Może wystarczy „pani” albo zapuści mu swoje tytuły, które będą brzmiały idiotycznie w stosunku do interesu, z jakim tutaj przyszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Wto Gru 06, 2016 12:22 pm

Maroo nie bała się pewnych konsekwencji swoich czynów, poza tym umiała im przeciwdziałać i tylko to się w sumie liczyło. Choć w tym momencie zależało jej na tym, by wyciągnąć z tego mężczyzny jak najwięcej informacji i w sumie bardzo dobrze jej to szło. Czy była z tego powodu zaskoczona? Raczej nie. Można by powiedzieć, ze była zadowolona.
-Więc nie wiecie, czy wieśniacy również znikają? To naprawdę dziwna sytuacja. Zdecydowanie powinni wam o tym powiedzieć, a może potrzebujecie nieco pomocy w tej sprawie? – Zapytała stosunkowo poważnie, ale uśmiechnęła się również słodko. Całkiem jakby naprawdę chciała pomóc w tym jakże trudnym zadaniu.
Skinęła głową, bo to była prawda, że jadą na północ. I to w sumie była… jedyna informacja jaką mogła im sprzedać. Chociaż w momencie gdy strażnik zapytał gdzie dokładnie… nie zrobiła głupiej miny, ani nic takiego. Uśmiechnęła się zamiast tego całkiem ładnie.
-Do tego wielkiego lasu, którego nazwy nigdy nie pamiętam, ale tam są Shatti – odparła. I w tym momencie w sumie nie kłamała. Bo jeśli dobrze zrozumiała, to będą przejeżdżać przez ten las, puszczę, dżunglę… nigdy nie pamiętała jej nazwy, a w sumie nie wiedziała czy ona padła w ich ostatniej rozmowie.
-Chcę się nauczyć trochę nowych sztuczek od swoich pobratymców, bo wie pan, jestem akrobatką – powiedziała z uśmiechem. Coś takiego powinno tego strażnika zdecydowanie zainteresować, bo w sumie… mężczyźni zwykle lubią rozciągnięte kobiety. Same dobrze rzeczy można z takowymi robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Gru 08, 2016 1:46 pm

Szlachcianka nie miała specjalnych względów u Mavetha, ale i on chyba u niej też nieszczególnie. Jakiś dziwak i obdartus nie wiadomo skąd, też coś!
Służące były młode, jedna wyglądała na ledwo co dorosłą, druga ociupinę może starszą. Obie miały proste sukienki i włosy koloru jasnoblond, spięte w identyczne fryzury przypominające trochę ptasie gniazda... Przynajmniej zdaniem Mava. Nie były szczególnie ładne, choć i brzydkimi nazwać ich nie było można z czystym sumieniem - ot, dziewczyny jak dziewczyny. No, gdyby nie fakt, że te konkretne były obecnie w ciężkim szoku, połączonym z malującym im się na bladych buźkach przerażeniem.
- Dla ciebie: lady Horst. - odparła ozięble, mierząc go spojrzeniem - I nie przypominam sobie, żebym zapraszała tu kogokolwiek. - dodała ostrzej.

Strażnik zaśmiał się tylko, kiedy zaproponowała mu pomoc - chyba uznał to za żart, nawet pomimo powagi w jej głosie.
- Myślę, że sobie poradzimy, panienko. Ale doceniam gest. - odparł, uśmiechając się i wyciągając łapę w kierunku jej dłoni, prawdopodobnie celem zakrycia jej własną. Się rozpędził, drań jeden.
- Och, naprawdę? - trudno powiedzieć, czy faktycznie zainteresował się jej wycieczką do lasu, czy po prostu udawał, żeby spędzić z nią więcej czasu - To bardzo daleka droga... Ale jeśli będziemy wracać w kierunku Amper, możemy odeskortować panienkę aż na samą granicę. - dodał. Wyczyny akrobatyczne interesowały go bardziej niż jakieś tam dżungle.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Gru 09, 2016 8:40 pm

Skaranie boskie z tymi kobietami. A przynajmniej z tą, którą próbował – z marnym skutkiem – nawiązać cienką nić porozumienia. Szło mu to jak po grudzie, bo jaśnie pani wyżej srała niż dupę miała i miał ochotę kopnąć ją w rzyć. I to na tyle mocno, by przeleciała przez próg tej gospody i spadła tym skwaszonym ryjem wprost w grubą warstwę błota.
Prędzej dowiedziałby się czegoś od służącej jaśnie pani niż od niej samej. Ale trudno powiedzieć, kiedy te przestaną przebywać blisko niej. Zwykle służące łażą za swą panią niczym wierne psy. A oni nie mieli tyle czasu.
Przekonał się, że po paru głębszych uroda dziewcząt traci na znaczeniu.
Wtedy ważne jest, co potrafią w łóżku.
Nie rozumiał, co je tak szokowało. Czyżby żadna nie widziała tak blisko mężczyzny? A może chodzi o to, że nie padał na kolana przed ich panią, prosząc o łaskę? Była tylko jedna sytuacja, w której mógł paść na kolana przed
Kobietą i nie była ona teraz. Nie rozumiał też przerażenia tych służek. Przecież nic złego nie robił. Ale oczywiście, mógł dać im prawdziwy powód do bycia przerażonymi.
- Więc… lady Horst… nie przypominam sobie, bym się starał o to, byś mnie zaprosiła do tego stołu w tej karczmie. Im szybciej ze mną zagrasz, tym szybciej zostawię cię w spokoju. Chociaż też możemy rozwiązać to inaczej – odpowiedział nieco poważniej i też nieznacznie się skrzywił, bo ten tytuł z pewnym trudem przeszedł mu przez gardło. Czasem dobrze jest sprawić, by ktoś myślał, że ma jakikolwiek wybór. To również dotyczyło tej kobiety. Bo jemu tak naprawdę chodziło o informacje, które ona mogła posiadać i możliwość podróżowania razem przez jakiś czas.
Wciąż nie przejmował tym ostrzejszym tonem głosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Gru 09, 2016 10:30 pm

W sumie można się było tego spodziewać, że mężczyzna weźmie to za żart. Nawet jak wcale nie żartowała w tym momencie. Naprawdę chciała im pomoc i pewnie po tej rozmowie jak nic będzie o to truła dupę Mavethowi i temu magowi z którym podróżowali. To było dziwne.
-Och to oczywiste, że sobie panowie poradzą. W końcu są panowie specjalistami w takich sprawach, prawda? – odpowiedziała, bo w sumie gdyby w tym momencie zwątpiła, jak nic bardzo by mu podpadła. Nie cofnęła ręki, jeśli faktycznie chciał dotknąć jej dłoni, to śmiało mógł to zrobić. Ona nie zamierzała powstrzymać żadnych jego zapędów. Jeśli to pomoże z niego wydobyć więcej informacji, to będzie w stanie iść z nim nawet do łóżka.
Skinęła łebkiem, ale nie zamierzała go zanudzać szczegółami związanymi z tą wycieczką do lasu.
-Och to byłoby naprawdę cudowne – wymruczała i uśmiechnęła się wesoło. -Ale nie chciałabym pana odrywać od służby i co ważniejsze od pracy. Przecież jest ona bardzo ważna – słodziła dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Gru 10, 2016 5:16 am

Życie bywało czasem okropnie ciężkie, biedny Maveth.
Lady Horst skrzywiła się nieznacznie.
- Nie grywam w karty. Jestem poważną, zamężną kobietą, nie mam czasu na takie bzdury. - ofuknęła go, mrużąc ślepia. Definitywnie nie dogadywali się zbyt dobrze, ale tego można się w sumie było spodziewać: Mavethowi daleko było do szlachty ardeńskiej, ich obyczajów i zasad.
- Masz jeszcze jakieś niecierpiące zwłoki sprawy do poruszenia? Jesteśmy zajęte. - dodała ostrym tonem, mierząc mężczyznę spojrzeniem.

Cóż, kto wie? Może Maroo będzie mieć jeszcze okazję, by pomóc strażnikom z tą dziwaczną sprawą, która zajmowała ich w ostatnich dniach? W końcu, jak to już było niejednokrotnie ustalone, jechali przecież w tą samą stronę...
Mężczyzna napuszył się jeszcze dodatkowo z dumy przy tych jej słowach. Specjalista, jak najbardziej. Lekko dotknął jej nadgarstka, spoufalając się w najlepsze. Pewnie pójścia do łóżka też by nie odmówił - w końcu taki zgodny z niego gość.
- Myślę, że da się to jakoś pogodzić. Załatwi się sprawę raz-dwa i po problemie.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Gru 10, 2016 10:01 am

I teraz to się kurwa zdziwił. Zwykle kręcił się blisko dworów bogatych szlachciców, okradając ich. Oni grywali przeważnie w karty lub kości i bynajmniej status związku nie miał nic do rzeczy.
Widocznie szlachta szlachcie nierówna. Ale pierwsze słyszał, by zamężna kobieta i to szlachcianka nie miała czasu na rozrywki. Co takiego ona może robić? Haftować, śpiewać albo rodzić dziecko za dzieckiem? Na osiemdziesiąt procent tak wyglądało jej życie.
- Bycie żoną jakiegoś paniczyka musi być naprawdę zajmujące… i nudne – zauważył z lekko kpiącym uśmiechem, nie przejmując się tym, że go ofuknęła. Fukać mogła na swojego męża. Musiałby poobserwować ich w naturalnym środowisku, tak by móc poznać ich zwyczaje. Szkoda, że nie miał na to czasu. Mógłby trochę więcej zarobić w ten sposób.
- Właściwie tak… szukam kogoś. Widziałaś może białowłosego mężczyznę? Czarnooki, możliwe, też skośny. Jakiś cudak, co zawitał do tej karczmy? Podobno było ich trzech, możesz cokolwiek o nich powiedzieć? – skoro nie dało się to rozwiązać inaczej, zapytał prosto z mostu. Może pierdolona jaśnie pani zechce mu to powiedzieć i w ten sposób się od niego szybciej uwolni. Są zajęte nic nierobieniem, siedzeniem bez celu przy tym stoliku. Szkoda słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Gru 10, 2016 9:59 pm

Skoro jechali w te samą drogę, to była ogromna szansa na to, że uda jej się pomóc w tej sprawie. A może jeszcze się okaże, że ta sprawa jakoś jest powiązana z ich sprawą? A jeśli tak, to może dałoby się coś razem podziałać. Chociaż może to nie miało z sobą żadnego związku? Na pewno jednak zamierzała powiedzieć o tym, co udało jej się dowiedzieć towarzyszą.
-Och… właśnie, mam jeszcze pana takie małe pytanie? Widział pan… białowłosego jegomościa, z którym niedawno siedziałam, to jeden z moich towarzyszy podróży. Niemniej… szukamy jego brata, który szedł przodem, ale już od jakiegoś czasu… nie daje nam znaków życia – powiedziała z delikatnym uśmiechem, chociaż udawała też strasznie zmartwioną, nawet uszka jej opadły, byle tylko wyglądać wiarygodnie. -Również ma białe włosy, jak nasz towarzysz, do tego czarne i skośne oczy, jest magiem. Może widział pan kogoś takiego na trasie? – Zapytała z nadzieją, spoglądając na strażnika niczym w obraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Gru 11, 2016 5:46 am

Cóż, nawet jeśli lady Horst grywała w karty, to raczej nie w towarzystwie obcych obdartusów, a koleżanek sobie podobnego stanu. To... wyższa forma kultury? Pewnie nie, ale ze szlachtą tak już było, że lubiła sprawiać pozory jaśnie oświeconych i niezniżających się do poziomu zwykłego, szarego człowieka.
Skrzywiła się, kiedy wspomniał o jej mężu, ale gdy Maveth znienacka zmienił temat na poszukiwanego przez siebie jegomościa, coś zmieniło się w sposobie, w który na niego patrzyła. Jakby... jakby pod tą grubą powłoką zirytowania i szlacheckości zapaliła się nagle lampka ciekawości. Nie trudno było zgadnąć, że lubiła wtykać nos w nie swoje sprawy znacznie bardziej, niż opowiadać komukolwiek o własnych.
- Białowłosego? Większość ludzi, którzy tu przychodzą jest jasnowłosa. To Ardenia, chłopcze. - rzuciła z wyższością i gdyby temat był inny, to pewnie tu skończyłaby gadkę i wróciła do własnych zajęć, ale najwyraźniej poszukiwania Mava wydały się jej interesujące, bo tym razem nie odprawiła go z kwitkiem.
- Od rana przewinęło się tu kilku, ale żaden z nich nie wyglądał na renijczyka. Skąd to zainteresowanie? - wlepiła w niego badawcze spojrzenie urodzonej plotkary, która właśnie złapała haczyk.

Och, szukają brata swojego renijczyka? Strażnik zamyślił się na chwilę, przy okazji pociągając łyka swojego piwa, bo jak wszem i wobec wiadomo - alkohol pomaga na przypominanie sobie różnych rzeczy.
- Nie wydaje mi się, żebyśmy takiego widzieli, panienko, przykro mi. - odparł w końcu, robiąc trochę przepraszającą minę - Od rana minęło nas na trakcie kilku jeźdźców, ale w taką pogodę ciężko się ludziom dobrze przyjrzeć... - bez wątpienia było w tym sporo prawdy - Chociaż... - zawahał się na moment, jakby rozważał jakąś możliwość.
- Kawałek na północ minął nas pewien jeździec... Pędził tak, że uznaliśmy go za jakiegoś gońca, ale pamiętam, że wydało mi się to dziwne, bo nie widziałem u niego żadnej torby... - zmarszczył brwi, myśląc nad tym przez chwilę, ale ostatecznie wzruszył ramionami - Jeśli dobrze pamiętam, to miał dość jasne włosy, ale tu w sumie wszyscy mają, sama panienka wie. - uśmiechnął się do niej znacząco.

Niespodziewanie urocze debaty przerwał im dobiegający z góry huk, jakby ktoś co najmniej rozbijał się po pokoju na górze. Karczmarz aż spojrzał na sufit i uniósł lekko brwi z ledwie wyczuwalną dezaprobatą, po czym wrócił do spokojnego polerowania baru.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Gru 11, 2016 3:17 pm

Mógł jej zapewnić tyle samo rozrywki, co jej przyjaciółki. A nawet więcej. Nie była to wyższa forma rozrywki, ale on mógł jej pokazać ją na nowo. Bo na pewno nie byłoby to takie samo jak partyjka gry w karty w ciepłym i przytulnym pałacyku. Nie byłoby śmiejących się wysoko urodzonych szlachcianek, nie byłoby alkoholu z wyższej półki.
Zamiast tego mogliby liczyć na towarzystwo innych mężczyzn, dziwek i na piwo, które może smakować jak pomyje albo prawdziwie zacny trunek. Mogłaby poznać świat w całkiem inny sposób, ale takie kobiety – idealne żony i matki, zadzierające nos paniusie nigdy się na coś takiego nie odważą. Teraz miał tego doskonały przykład.
Czyżby jej mąż nie był idealny albo ona była idealną żoną, ale nie była szczęśliwa? Mogło tak być. Na to też mogła coś poradzić, ale to w sumie nie jego sprawa. Przecież ktoś taki nigdy nie zrobi czegoś pozornie niewłaściwego. A każda potwora znajdzie swojego amatora.
Dostrzegając pewną zmianę w tym, jak na niego spogląda chciał się roześmiać. I nie tylko z rozbawieniem, ale także z nieco wyraźniej zaakcentowaną drwiną. Bo do tej chwili zadzierała nosa, traktując go jak śmiecia i zachowując się jakby była królową świata. A teraz jego pytania sprawiły, że była tego ciekawa. Widocznie jej życie było tak nudne, że musiała je urozmaić sobie plotkami wszelkiej maści.
- Niestety, ale tak. Zdaję sobie z tego sprawę, że większość ludzi ma białe włosy w tych stronach. Ale kogoś takiego szukam – odpowiedział i cicho westchnął. To jak szukanie igły w stogu siana i gdyby wiedział więcej po prostu podpaliłby stóg siana, by wykurzyć igłę albo maga się tam ukrywającego. Chociaż to mogło sprawić, że efekt będzie odwrotny od zamierzonego.
- Mogłabyś ich opisać? Cokolwiek powiedzieć o ich zachowaniu. Zwróciłaś uwagę na coś szczególnego? Mówiłem, że możliwym jest, że jeden z nich jest reniczyjkiem. Jest dalekim krewnym tego białego mężczyzny, który z nimi podróżuje. Mówił, że to sprawa honoru. Nie pytałem, o co chodzi, ale on traktuje to niezwykle poważnie – zapytał ją, czy mogła ich jakoś opisać, opowiedzieć o ich zachowaniu, bo może zauważyła coś istotnego i wartego uwagi, podejrzanego. Podał to jako jedną z możliwości. W końcu możliwym było, by dalecy krewni widzieli się raz w życiu. Ubarwił tę historię, tym bardziej, że trafił na plotkarę. Jakby dalej drążyła, będzie zdecydowanie kombinować. Zwłaszcza, że połknęła haczyk.
Słysząc ten nagły huk, dobiegający z góry instynktownie spojrzał na sufit i uniósł jedną z brwi w wyrazie zaskoczenia. Wolał się nie zastanawiać nad źródłem tego dźwięku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Gru 14, 2016 12:23 pm

Uważnie obserwowała swojego rozmówcę z nadzieją, że coś pomoże. W końcu… na pewno coś wiedział. A może nie powinna niczego takiego zakładać? Zresztą, jej zadaniem było odwrócić uwagę tego mężczyzny, od swoich towarzyszy. A zwłaszcza takiego jednego, który miał tendencje wpadać w kłopoty. Chociaż z tego, co się zdążyła już zorientować… tym dwóm nie chodziło wcale o Mavetha. Jaki z tego wniosek? Cały świat nie kręcił się wokół niego, to dopiero będzie zawód dla tego łotrzyka.
-Ojej, to szkoda. Bo brat strasznie się o niego martwi – stwierdziła, choć jak się okazało nieco przedwcześnie. Bo okazało się, że coś jednak strażnik wiedział. -Pędzący na północ osobnik z dość jasnymi włosami? Hm… to mógł być w sumie on, ale ciężko to stwierdzić. – Zaśmiała się na wspomnienie o białych włosach i odrzuciła swoje… do tyłu. Długi warkocz uderzył ja lekko w plecy, ale nie zamierzała się przejmować tym faktem.
Zresztą dużo większe znaczenia miał ten huk. Uniosła nie tylko spojrzenie, ale nastawiła też uszy. Wstała również ze swojego miejsca. Może uda jej się coś usłyszeć? Coś więcej niż zwykłym… ludziom? W końcu miała koci słuch. Poza tym… ich nowy towarzysz mógł mieć kłopoty, a wtedy będą mu musieli pomóc. Choć… pamiętała jak patrzył na tego młodzieńca, więc… może nie jest tak źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pią Gru 16, 2016 9:18 pm

Huk rzeczywiście narobił sporo hałasu i mogło to zabrzmieć dość niepokojąco. Chociaż wymowne spojrzenie karczmarza mówiło, że działo się coś dwuznacznego. A jak było naprawdę? To się miało okazać wkrótce.
Zaledwie kilka minut po tym huku zjawił się na schodach nikt inny jak sam białowłosy panicz Bern. Wyglądał na zdyszanego i przerażonego. Cały się biedak trząsł, ledwo stojąc na nogach. Gdyby się nie trzymał poręczy, pewnie by się wyłożył jak długi na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Gru 17, 2016 6:40 am

Dobrze przynajmniej, że Maveth miał świadomość tego, jak beznadziejnie jego misja brzmi: szukanie białowłosego mężczyzny w kraju pełnym białowłosych mężczyzn. Byłoby znacznie łatwiej, gdyby dało się ten "stos" podpalić, zdecydowanie.
Kobieta definitywnie była bardziej zainteresowana plotami na temat przyjezdnych niż grą w karty i nie dało się tego nie zauważyć. "Sprawa honoru" była jak magnes na takie france. Nawet i zmyślona.
- Najbardziej podejrzany był ten, który przyjechał tu z tym jasnowłosym dzieciakiem... - ściszyła nieco głos, jakby sprzedawała Mavowi najlepsze ploteczki z okolicy - Wzięli jeden pokój, a później odjechał, jakby się paliło! - potrząsnęła głową z dezaprobatą - Ale on wyglądał bardziej na thrata, niż renijczyka. Thraci tacy już są: same kłopoty. - wygłosiła swoje rasistowskie przemyślenia z przekonaniem.
Strażnik pacyfikowany przez Maroo pokiwał głową. Może i on, kto wie? Nie zdążył przyjrzeć mu się za dobrze, a nawet gdyby, to pewnie i tak by nie zapamiętał.
- Minął nas jakoś na wysokości Waldheim. Jak rano będziemy tam wracać, to mogę panience pokazać gdzie dokładnie. - zaoferował się. Chętny jak cholera. Kto by pomyślał, że straż w Ardenii jest taka uprzejma i pomocna? Wir definitywnie powinno się od nich uczyć.
Wtem sielankową atmosferę przerwał nie kto inny, jak sam panicz Elouan, stając u szczytu schodów. Rzecz jasna ściągnął na siebie spojrzenia większości osób w karczmie, choć tym razem nie przez swoją niesamowitą bajeczność.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Gru 17, 2016 4:01 pm

Można było powiedzieć, że oni – Maroo i on – dość dobrze sobie radzili, aczkolwiek odnosił wrażenie, że wszystko idzie im jakoś po grudzie. Może wynikało to z tego, że nie mają wielu informacji i szukają igły w stogu siana.
A jak sam twierdził, podpalenie stogu, w którym ukrywa się poszukiwany przez nich złodziej mogłoby przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.
Miał tendencję do pakowania się w rozmaite kłopoty i swoje miał za uszami. Nawet, jeśli świat nie kręcił się wokół niego – co było też dobre – tak musiał uważać na każdych strażników.
Bo są tacy, którzy będą tylko na niego dziwnie patrzeć, ale wśród nich mogli być i tacy, którzy mogliby mu się naprzykrzać. Zwłaszcza w takim miejscu, jak ta karczma. A on nie należał do osób, które po otrzymaniu pierwszego ciosu, posłusznie nastawiają drugi policzek do kolejnego.
Nie mógł zaprzeczyć temu, że ten huk nie był niepokojący. Bo był. Jeśli ich towarzysz miał kłopoty to miał je na własne życzenie. Nikt mu nie kazał iść cholera wie gdzie, być może czy raczej… na pewno za tym młodzieńcem.
A jeśli chciał się z nim chędożyć i coś poszło nie tak, to tym bardziej nie widział powodu, dla którego mieliby mu pomóc. Jeśli to prawda i to konsekwencja myślenia kutasem, paniczyk będzie musiał poradzić sobie sam.
Ponadto… jeśli udało mu się tego dokonać, może liczyć na to, że przefasonuje mu tę piękną buźkę. Bo oni tutaj starają się mogą zdobyć jakiekolwiek informacje, a on się bawi w najlepsze. Raczej chędożenie nie pomoże ich sprawie.
Jako, że on też urabiał szlachciankę, nawet jak usłyszał kroki dobiegające z oddali, ze schodów nie obejrzał się za siebie. Ta misja była naprawdę beznadziejna i musiał się nieźle nagimnastykować. Zwłaszcza, że szlachcianka była dla niego ciężkim orzechem do zgryzienia, a nie mógł jej zaciągnąć w ustronne miejsce i sprawić, by wszystko wyśpiewała bez takich gierek. Obecność straży to uniemożliwiała. To jedna z tych chwil, kiedy musi stosować inną metodę perswazji niż pięści.
W tym przypadku były to plotki, nawet jak nieźle kręcił. Znał dużo plotek i każdą z nich mógłby wykorzystać, ubarwiając. A im bardziej barwna tym lepsza.
- Tym, co tutaj siedział przez dłuższy czas i potem wyszedł z tej izby? Dlaczego uważasz, że ten mężczyzna był podejrzany? – Zapytał i sam ściszył głos oraz nachylił się ku niej. – Dlatego, że wzięli jeden pokój? Czy dlatego, że odjechał, jakby mu się paliło? – Zapytał ją, unosząc też jedną z brwi. Było to nawet ciekawe, biorąc pod uwagę, że może powie mu coś więcej, jeśli zagra w jej grę.
Wiedział, że są ludzie, którzy przedkładają seks z pięknymi dziewczynami na rzecz mężczyzn, zwierząt i tym ludziom należało współczuć.
Była to pierwsza z tych ważniejszych informacji – ten, co odjechał, gdzie pieprz rośnie był bardziej thratem. Jednego się nauczył przez całe swoje życie – tego, że jeśli rozmówca okazuje się użyteczny, należy pozwolić mu tak myśleć. Sam jest pół-thratem i tak, same z nim kłopoty. Co też widać chociażby po tym, że jego skóra ma lekko szary odcień.
Niemniej pokiwał lekko głową, z uznaniem.
- Słyszałaś może, o czym rozmawiali? O ile to w ogóle robili – zadał kobiecie kolejne istotne pytanie. Może usłyszała coś interesującego. W końcu nie miała nic ważnego do roboty.


Ostatnio zmieniony przez Maveth dnia Nie Sty 01, 2017 5:23 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Gru 19, 2016 11:04 am

No ładnie, a mieli na siebie nie zwracać zbyt wielkiej uwagi. Mieli się nie wychylać. Nie po to cholera zajmowała tego strażnika, by zaraz jeden czy drugi z jej towarzyszy zrobił dookoła siebie zamieszanie. Niemniej… to było poniekąd niepokojące. Niemniej najpierw musiała się skupić na tym mężczyźnie, z którym przecież nadal rozmawiała i w sumie nie zapowiadało się na to, by szybko miała skończyć.
-Na wysokości Waldheim? To niedaleko? – Zapytała i chociaż powinna poczekać na odpowiedź strażnika, nie zrobiła tego, bo właśnie na schodach pojawił się Elouan, który powiedzmy sobie szczerze, nie wyglądał za dobrze.
-Przepraszam – rzuciła, by potem ruszyć ku mężczyźnie. Nadmienić by należało, że nie jedynie troska ją prowadziła do tego czarodzieja, ale również swoista ciekawość, co tam się właściwie wydarzyło. Nic więc dziwnego, że zaraz zjawiła się u boku Elouana i widząc, że ten ledwie stoi wzięła go delikatnie pod ramię, pomogła mu zejść z tych schodów – jeśli o to mu chodziło.
-Co się stało? Wszystko z tobą w porządku? Chcesz trochę piwa? – I typowy dla kobiet grad pytań, chociaż istniała szansa, że te nie zabiją tego czarodzieja i że mimo wszystko będzie on chętny do odpowiedzenia na nie. W końcu… na pewno bardzo chciał opowiedzieć, co się tam dokładnie wydarzyło. Bo powiedzmy sobie szczerze, na chędożenie to zdecydowanie nie wyglądało. Chyba że to Elo był osobą, którą chędożono.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sro Gru 21, 2016 6:02 pm

Bardzo dobrze się stało, że Maroo zaoferowała pomoc, bo panicz Bern ledwo stał na nogach i wyglądał jakby miał zaraz zemdleć. Ale oprócz tego, nie wyglądał na ofiarę pobicia, gwałtu czy czegokolwiek. Więc tyle dobrze, prawda?
- Dziękuję - Elouan chętnie skorzystał z pomocy dziewczyny, opierając się o jej ramię. Chociaż przez ułamek sekundy było widać na jego twarzy zażenowanie. Przecież nie chciał dotykać cudzej kobiety, no ale cóż. Ważne, że udało mu się w końcu zejść z tych schodów i mógł posadzić swój zadek przy stoliku.
- Piwo... zdecydowanie się przyda - westchnął, drżąc na całym ciele - To było straszne. Nigdy jeszcze nie zetknąłem się z taką... siłą. Ta magia była potężniejsza niż sądziłem.
Trochę to brzmiało jak bredzenie bez ładu i składu, ale co się dziwić, skoro mag był w szoku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Gru 22, 2016 5:56 am

Szlachcianka pokiwała głową. Tak, dokładnie o tego chłopaczka jej chodziło. Mały drań wcale nie przyjechał do karczmy sam dziś rano.
- Nie dość... - zaczęła, ale ostatecznie przychyliła się lekko w kierunku Mavetha, ściszając głos, nim kontynuowała - Nie dość, że to wszystko, to jeszcze z lutnią łaził. Pewno ukradł! Albo bard, nie wiadomo co gorsze. - orzekła, kręcąc głową z dezaprobatą. Widać miała jakieś kiepskie wspomnienia związane z wędrownymi muzykami - Tu przy nas o niczym nie rozmawiali. Od razu poszli na górę, coś mocno im się spieszyło. - dodała, unosząc brwi.

Strażnik już się szykował do wyjaśniania Maroo gdzie konkretnie leży Waldheim, bo przecież "całkiem niedaleko" na pewno by nie wystarczyło, kiedy dziewczyna postanowiła mu zwiać, celem sprawdzania co stało się z nieszczęsnym czarodziejem. Oczywiście drań nie odpuścił łatwo i już po chwili znalazł się przy rozmawiającej o jakiejś magii dwójce jasnowłosych.
- Coś nie tak, paniczu? - spytał, mierząc Elouana wzrokiem.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Sob Gru 24, 2016 3:13 pm

On od samego początku starał się nie wychylać, nawet pomimo tego, że jest dość charakterystyczną osobą. Zwłaszcza w tych stronach, kiedy większość populacji żyjącej w okolicy jest skrajnie jasnowłosa. Więc pod tym względem się zdecydowanie wyróżniał, nie wspominając o charakterystycznym kolorze oczu, bliźnie przecinającej jego twarz. A też, jeśli chodzi o wychylanie się… wszyscy żyją. Nie zrobił nic, by pozbyć się tych strażników, którzy póki co nic do niego nie mieli.
Można powiedzieć, że Elouan był w dobrych rękach, który najwyraźniej potrzebował pomocy. Nie był ciekaw, co dokładnie miało miejsce, ale wypadałoby się chociaż odrobinę zainteresować tym, co miało miejsce zwłaszcza, że jego kobieta podeszła do tego paniczyka. On jednak by to zrobić, musiał zakończyć rozmawiać ze szlachcianką. Można powiedzieć, że była bardzo użyteczna dla niego, zdradzając mu parę bardzo interesujących informacji.
Zaczęła, a widząc, że nachyliła się nieco bardziej w jego stronę, sam również, ponownie w dodatku nachylił się ku niej. Być może miała powód, by ściszać głos. – Zdecydowanie bard, to jest gorsze – odpowiedział. Trudno by uważał, że bycie złodziejem jest złe. O wiele gorzej być bardem, a przynajmniej on nadal będzie mógł to kontynuować. W końcu szedł jej na rękę, wyciągając od niej pewne informacje.
- Rozumiem. Zapewne tam o czymś rozmawiali. Czy to już wszystko czy jest coś, o czym jeszcze możesz mi powiedzieć? – Zapytał ją na sam koniec, kontrolnie. Obejrzał się też za siebie, a jego spojrzenie padło na paniczyka.
Panicz przyszedł, powinienem do niego podejść – rzucił starając się brzmieć tak neutralnie, jak to możliwe, powstrzymać swą niechęć do możnych.
Jeśli nie miała nic do powiedzenia, to wstał ze swojego miejsca i po prostu odszedł. Nie robił tego, by ją zabawiać. Maroo stała trzymając Elouana pod ramię, a on obejrzał go dość uważnie – i krytycznie, bowiem stał zbyt blisko jego kobiety – spod zmarszczonych brwi.
A kiedy podeszli do tego stolika i zajęli przy nim miejsce, sam usiadł nonszalancko na krześle i znów spoglądał na niego w ten sposób, jednocześnie otwierał już usta, by zapytać go, co się tam odpierdoliło. Zapewne by to zrobił, gdyby nie to, że do nich przyplątał się nagle strażnik. Jeszcze tego brakowało. Ma powiedzieć mu coś niemiłego czy od razu poderżnąć gardło? Chociaż to by stworzyło tylko nikomu niepotrzebny bałagan i zostawiłoby za nimi wyraźny ślad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Czw Gru 29, 2016 4:37 pm

Maroo nie zamierzała się przejmować ani zażenowaniem Elouana, ani krzywymi spojrzeniami Mavetha.
-Dobrze, zaraz przyniosę – powiedziała ze słodkim uśmiechem. No tak, nie ma to jak udawać służkę tudzież współtowarzyszkę podróży, jakiegoś nadętego paniczyka. Niemniej uważnie słuchała tego, co mag ma do powiedzenia i w sumie, aż położyła po sobie uszy. Na jej twarzy odmalowało się również coś, na kształt strachu, bo poniekąd oczywistym stało się, czym był ten wybuch.
-Magia? Ten chłopak za którym poszedłeś był magiem? – Zapytała dla pewności. Cóż Elouan nie bredził bardziej, niż Maveth dlatego dała radę go nawet zrozumieć. Chociaż powiedzmy sobie szczerze, ani trochę jej się to nie podobało. Podniosła krótko spojrzenie na ukochanego, dając mu do zrozumienia, że ma być spokojnym i nie robić niczego pochopnie, a potem spojrzała na tego strażnika.
-Ktoś właśnie zaatakował mojego towarzysza podróży, tutaj w karczmie! To straszne, potworne! A co jeśli ten ktoś na tym nie poprzestanie? Co jeśli zaraz tu zejdzie i zacznie atakować nas wszystkich? – Specjalnie mówiła nieco głośniej, tak by inni klienci mogli słuchać jej słów. Starała się wzbudzić panikę, może nawet zamieszanie, które pozwoli im się stąd wymknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elouan

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Sty 01, 2017 3:39 pm

Brawa dla Maroo, że coś z tego bredzenia zrozumiała. Widać, że konkretna z niej babka. Elouan był zażenowany jej bliskością, ale jednocześnie czuł się bezpiecznie. Bo Maveth nie da mu po mordzie póki koteczka była blisko. A przynajmniej tak się paniczowi wydawało.
- Był magiem... domyślałem się tego, jak tylko go zobaczyłem. Ale nie spodziewałem się, że ktoś tak młody może władać ciemnością w tak doskonały sposób - westchnął skośny i zabrał się za swoje piwo. Upił zaledwie kilka łyków i to w ogromnym pośpiechu. Wkrótce wyjaśniło się, skąd ten pośpiech.
- Trzeba go dopaść. Uciekł przez okno, prawdopodobnie zna zaklęcia na lewitację. Nie mogłem za nim wyskoczyć... przepraszam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Sty 01, 2017 4:12 pm

Kobieta pokiwała stanowczo głową. Bardowie to istna plaga, lepiej się wystrzegać. Nie wyglądało jednak na to, by miała poza tym jeszcze jakieś szczególne informacje do przekazania Mavethowi. Za to chętnie podyskutowałaby na temat stanu panicza Elouana, który chwilę później głośno skomentowała jako "poniżej wszelkiej krytyki".
Strażnik stojący nad białowłosą parką zmierzył podchodzącego Mavetha spojrzeniem, szybko jednak wrócił do Berna, najwyraźniej jego stanem i słowami przejmując się chwilowo bardziej. Okrzyki Maroo natomiast sprawiły, że sprawą zainteresowała się też reszta przebywających w karczmie osób: dwóch osiłków podniosło się, szurając swoimi krzesłami, właściciel budy zmarszczył brwi, przestając myć blat baru, a obok nich znienacka wyrósł drugi ze strażników, który wcześniej gdzieś się pałętał.
- Przez okno? Natychmiast się tym zajmiemy, nie mógł uciec daleko! - oznajmił ów stróż prawa, popychając swojego kolegę w kierunku drzwi. Elouan może nie kwapił się do pościgu, ale ci najwyraźniej tak.

_________________

let me tell you a story to chill the bones...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Maveth

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Nie Sty 01, 2017 5:27 pm

Dobrze, że ta kobieta nie zaczęła narzekać na złodziei. Bo jeśli bardów określa, jako istną plagę to co ona powiedziałaby o złodziejach. Jego zdaniem Elouan w ogóle był poniżej wszelkiej krytyki, więc w tej kwestii by się dogadali.
Uchwycił spojrzenie strażnika, który na swoje szczęście nie przyglądał mu się zbyt długo. Bardzo tego nie lubił, zwłaszcza w przypadku strażników.
Nie do końca wiedział, co się odpierdala, że jego kobieta zachowuje się, jakby była służką. Prawdą było, że wszyscy byli towarzyszami podróży nadętego paniczyka, więc tutaj nawet nie musiała udawać.
Samo wspomnienie o magii i o tym chłopaku sprawiło, że zaklął cicho, aczkolwiek szpetnie, że ktoś mógłby powiedzieć mu o tym, że ma się wyrażać. Wynikało to z tego, czego się dowiedział od szlachcianki. Jak miał być spokojny i nie robić niczego pochopnie, kiedy miał wrażenie, że wyjdzie i stanie obok? To graniczyło z cudem. Czemu on i jego kobieta sobie radzą, a ten nadęty paniczyk robi wszystko wedle własnego uznania, komplikując wszystko.
Właściwie to zajebiście spieprzył.
Dobrze, że Maroo potrafiła zwrócić uwagę strażników na faktyczną zbrodnię, mając nadzieję zasiać panikę wśród klientów karczmy i skłonić straż do działania. On chętnie się stąd wymknie, ale nie do wyjścia. Bowiem zamierzał zajrzeć do pokoju, w którym pomieszkiwał ten mag.
Czyn Maroo osiągnął odpowiedni efekt, a mianowicie strażnicy rzucili się do pościgu. Chociaż patrząc na to, o czym mówił ich towarzysz raczej będą szukać wiatru w polu albo nigdy już ich nie zobaczą. Odczekał aż wyjdą i wtedy, nawet niekoniecznie czekając aż mag ugasi pragnienie chwycił go za ubranie na piersi i zaczął ciągnąć w stronę schodów, z których dopiero, co zszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maroo Zielone Palce

avatar

Liczba postów : 113
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   Pon Sty 02, 2017 11:36 am

Na wspomnienie o tej ciemności, Maroo aż drgnęła. Było więcej takich magów? Nie rozumiała tego w żaden sposób, ale mimo wszystko pokiwała głową, bo w sumie… to wyglądało naprawdę niebezpiecznie i w sumie dobrze, że magowi nic się nie stało. Skinęła głową gdy Elouan stwierdził, że chłopaka trzeba dopaść, bo się w sumie z tym zgadzała, ale prawda była taka, że to nie ich zadanie. Oni mieli co innego do zrobienia, a ona w sumie miała informacje, którymi chciała się z nimi podzielić.
Może właśnie dlatego położyła delikatnie rękę na barku białowłosego i lekko zacisnęła na nim palce. Chciała go w ten sposób uspokoić, ale również dać mu do zrozumienia, ze to jeszcze nie ich czas.
-Nic się nie stało, panie. Byłeś bardzo dzielny – powiedziała, a potem odprowadziła tych dwóch strażników wzrokiem. Miała też ochotę się roześmiać, bo manipulowanie pewnymi osobami było bajecznie proste. A potem Maveth był po prostu sobą. Zareagowała momentalnie, chwytając mocno swojego partnera za przegub, którego palce zacisnął na ubraniach maga, tym samym lekko go raniąc długimi paznokciami.
-Wstrzymaj konie, Maveth. Trzeba pomyśleć na spokojnie i co ważniejsze, co udało wam się dowiedzieć? – Syknęła na niego, kładąc po sobie uszy, a potem jedno uniosła w stronę Panicza, a drugie skierowała na ukochanego, chociaż spojrzeniem wodziła od jednego do drugiego. Każde z nich miało proste zadanie, zająć i pozyskać informacje. Czas na wymianę informacji, zebranie ich do kupy i co ważniejsze zaplanowanie kolejnego kroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień   

Powrót do góry Go down
 
Rzeczy Dziwniejsze: Ostatnia Taka Jesień
Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Opowieści z tysiąca i jednego traktu :: Wieczorem przy ognisku :: Rozdział I:-
Skocz do: