Opowieści z tysiąca i jednego traktu

I o Tobie ktoś kiedyś napisze balladę... Może nawet zupełnie niezłą, kto wie?
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rzeczy Dziwniejsze: Czas Zdrajców

Go down 
AutorWiadomość
Płonącopalcy
Admin
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 23/08/2016

PisanieTemat: Rzeczy Dziwniejsze: Czas Zdrajców   Wto Lis 08, 2016 4:29 pm


jak stado czarnych kruków gdzieś
pędzą wrogowie;
uszedłeś ale losy twe
dokonują się w tobie


~~*~~

Statek przybił do portu w Lys później, niż zakładano, bo dopiero w okolicach pory obiadowej zamiast wczesnym rankiem. Najpewniej opóźnienia te spowodowane były pogodą: od kilku dni południe Lombres męczyły ciągłe deszcze, a morze burzyło się, niespokojne i rozdrażnione tak samo jak większość zmęczonych przeciągającą się szarugą mieszkańców Wolnego Miasta. Tak czy inaczej, wóz przewoźnika nieszczęsnych dywanów załadowało wreszcie i można było ruszać.
Kupiec, którego nigdzie widać nie było, najwyraźniej stawiał na bezpieczeństwo ardeńskich traktów, bo do pilnowania karawany zostały wyznaczone jedynie trzy osoby: ruda jak nieboskie stworzenie thratka, która sama wyglądała jakby dopiero co zsiadła ze statku i dwóch dervi... W sumie jeden wyglądał bardziej na jakąś dziwaczną mieszankę ras, ale głupio tak było dopytywać, więc odprawiający ich pracownik doków zamknął ryj na kłódkę i zajął własnymi sprawami. Tak czy inaczej: towarzystwo dość... niecodzienne. Chociaż w sumie, jeśli spojrzeć na to, jakim zajęciem się parali, to nie wzbudzało aż takiego zdziwienia wśród potencjalnych pracodawców - najemnicy wszędzie byli tak samo kolorową masą połączoną jedynie pogonią za pieniądzem.
Do użytku dostali dwa niepierwszej młodości konie i rzeczony wóz z zapakowanymi szczelnie dywanami. Drogę natomiast przynajmniej część z nich zdawała się znać mniej więcej - głównym traktem na północ, a później... gdzieś na zachód, dokładnie dopytają się po drodze, bo z wyjaśnień zarządcy ciężko było się połapać. Grunt, że skręcić mieli gdzieś w pobliżu karczmy o wdzięcznej nazwie Pod Wisielcem. Od razu widać, że przyjemna okolica, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circleofbards.forumpolish.com
Varian Venture

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Rzeczy Dziwniejsze: Czas Zdrajców   Wto Lis 08, 2016 6:31 pm

- To jakiś żart? - zapytał oburzony Varian, jak na porządnego wojaka przystało, gdy dowiedział się, że ma być częścią tej drużyny cudaków. Transport się spóźniał, a facet ledwo przetrwał przez te dwa dni w Lys, gdyż jego były pracodawca nagle przypomniał sobie o jego istnieniu i zapragnął pozbyć się niepotrzebnego balastu, jakim był Varian. A teraz jeszcze dostał tę dwójkę. Ruda była wysoka jak na kobietę, ale nadal drobna, więc, gdyby napadli ich na trakcie bandyci, mogłaby raczej tylko zawadzać, jeżeli nie umiała czynić cudów z tymi swoimi sztyletami, a dervi... dervi bez rogów? Oczywistym było, że mężczyzna jest mieszańcem, co wcale nie przeszkadzało Varianowi, jednak postanowił uważać na tego jegomościa. Na kobietę też. Zbyt często próbowano mu wbić z marszu sztylet w plecy, żeby teraz tracił czujność. Nie zamierzał ich lekceważyć.
Czyli w trójkę mięli ochraniać powóz? Co jak co, będzie zabawnie!
Mimo, że był niezadowolony, powiedział sobie, że nie ma wcale powodu do bycia nieuprzejmym. Dwójka nowych towarzyszy mogła zinterpretować jego wcześniejsze oburzenie jako reakcję na liczbę strażników, nie na ich rodzaj, więc musiał wykorzystać okazję, aby upewnić ich w tym toku myślenia. Po co sobie utrudniać podróż od razu zniechęcając do siebie kompanów?
- Jestem Silanus Celer - przedstawił się nazwiskiem z fałszywych dokumentów, patrząc na mieszańca i thratkę. Następnie skinął głową w stronę jednego z koni. - Całkiem nieźle radzę sobie na koniu. Wezmę tego przyjemniaczka - rzucił i bez większych wstępów ruszył w stronę zwierzęcia, aby zaraz wskoczyć na jego grzbiet. Nie miał ochoty powozić, a zresztą już zbyt dużo czasu w swoim życiu spędził na drewnianej ławie. Na koniu łatwiej jest manewrować w czasie walki... i łatwiej uciec. Co jak co, ale nie zamierzał oddawać życia za kilka dywanów.
- Pakujcie się. Wiem, gdzie jest karczma "Pod Wisielcem" - zakrzyknął. - Im szybciej zaczniemy, tym szybciej skończymy robotę - stare, pradawne powiedzonko. Do boju, drużyno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Rzeczy Dziwniejsze: Czas Zdrajców
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lista Zakazanych Rzeczy Filcha
» Igrzyska czas zacząć!
» Śmieszne rzeczy z Internetów!
» Lista zaklęć
» Lista Rzeczy Zakazanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Opowieści z tysiąca i jednego traktu :: Wieczorem przy ognisku :: Rozdział I:-
Skocz do: